środa, 31 grudnia 2014

Współczesne Top 50

NUMER 48: Ford Fiesta ST (2013)

Dzisiejszym bohaterem na moim blogu jest auto, które zostało przez TopGear okrzyknięte najlepiej prowadzącym się hot-hatchem od lat, otrzymało też od nich tytuł "Najlepsze auto roku", co od razu stawia go w innej lidze, gdy dochodzi do wyboru w tym segmencie pojazdów.





Zapewne obiło Wam się nieraz o uszy, że Fordy bardzo często są chwalone za swoje bardzo dobre właściwości jezdne. Tak jest i do dziś, chociaż w ostatnim okresie ta marka zaczęła iść nieco bardziej w stronę komfortu, a raczej kompromisu między sportowym zachowaniem na zakrętach, a wygodą dla pasażerów.

Ale Ford nie zapomniał jeszcze, jak wziąć zwykłego Focusa lub Fiestę i przyprawić go nutką agresji i szybkości. Jeszcze niedawno Ford wypuścił na rynek limitowaną edycję tego pierwszego z dopiską "RS500", a w świecie tej marki RS to najbardziej wyczynowa wersja. Wystarczy wspomnieć, że jego jednostka napędowa miała 5 cylindrów, 345 KM (!), a do setki startował w 5,5 sekundy. (na zdjęciach matowoszary)



 

Był to jeden z najszybszych hatchbacków, jakie kiedykolwiek ujrzał świat. Powstało tylko 500 egzemplarzy, stąd nazwa. Niestety, cała moc "szła na przód", co powodowało drobne problemy z trakcją i utrzymaniem auta na właściwym torze jazdy.  Warto też wspomnieć, że auta z dopiską "ST" stanowią pomost między zwyczajnymi modelami, a wyczynowymi "RS".


Zejdźmy już zatem na ziemię i przyjrzyjmy się bliżej mniejszej siostrze Focusa. Wersja ST wyróżnia się bardziej uwydatnionymi błotnikami, przodem w stylu Astona Martina (a raczej samą osłoną chłodnicy) i dyskretnym spojlerem nad tylną szybą. Ma też do wyboru jeden z lakierów dostępnych tylko dla tej wersji (niebieski na zdjęciach).




Osobiście bardzo podobają mi się specjalne alufelgi o wzorze sześciokątów :) Rzecz jasna, dochodzi do
tego podwójna końcówka układu wydechowego i pseudo-dyfuzor na tylnym zderzaku. Z zewnątrz zatem nie trzeba długo patrzeć, by rozpoznać najlepszą wersję tego bardzo popularnego modelu.



Czas na parę słów o mechanice. Pod maską kryje się mały, zadziorny slinik benzynowy o skromnej pojemności 1,6 litra, ale za to z turbosprężarką i o mocy 182 koni mechanicznych. Jest on sparowany z ręczną 6-biegową skrzynią i napędem na przód. Od niedawna wiadomo, że mniejszy silnik z turbiną będzie bardziej ekonomiczny i tańszy w ubezpieczeniu i eksploatacji, niż większy silnik (np. 2-litrowy) bez wspomagaczy. Wadą tego rozwiązania jest często dość słaby efekt akustyczny, jednostka po prostu nie brzmi fajnie.
Ale podobno według dziennikarzy w tym przypadku tragedii nie ma ;)




Układ kierowniczy jest wzorem precyzji, a przy ostrych manewrach mimo przeniego napędu potrafi nieco zarzucić tyłem, jednak jest to łatwe do opanowania i daje kierowcy mnóstwo frajdy.

Na koniec najlepsze: koszty :D Fiesta ST w podstawie kosztuje około 75 000 złotych, co jest świetną kwotą jak za auto o takiej mocy i takich właściwościach jezdnych. Co więcej, wclae nie dostajemy za to tylko kierownicy i czterech kół ;D Mamy tu komplet zarówno rozmaitych systemów bezpieczeństwa, jak i komfortu (klimatyzacja, lusterka sterowane i podgrzewane elektrycznie, sportowe fotele sygnowane przez Recaro, dzielona tylna kanapa w proporcji 60:40, komputer pokładowy, centralny zamek itd.) Oczywiście jest jeszcze bogatsza wersja za około 80 000 złotych dla bardziej ceniących luksusy i dodatkowe bajery ;) Jest także możliwość zamówienia wersji pięciodrzwiowej z łatwiejszym dostępem do tyłu.



Osobiście uważam, że ten samochód jest wprost idealny dla osób, które zaczynają przygodę z autami sportowymi i potrzebują nieco wprawy i praktyki na początek.


Źródła, z których czerpałem zdjęcia i informacje:
Źródło 1
Źródło 2
Źródło 3



niedziela, 28 grudnia 2014

Atrakcje na Facebooku

Uwaga, uwaga! 

Na Facebooku czeka na was kilka atrakcji, w tym dzisiaj zamieszczona ankieta, której pytanie brzmi... Sprawdźcie sami jak! ;) Między kolejnymi aktualizacjami będę regularnie zadawał Wam, czytelnikom, pytania i zachęcał do odpowiedzi, więc zaglądajcie jak najczęściej! :D

https://www.facebook.com/pjmotoblog?ref=hl



środa, 24 grudnia 2014

Współczesne Top 50

 

NUMER 49: Toyota GT86 

 

Każdy z nas, nie tylko znawcy motoryzacji wiedzą, że Toyota w przeszłości raczyła klientów wspaniałymi samochodami sportowymi, przeważnie były to dwumiejscowe coupe lub roadstery. Prekursorem był tu model 2000GT, produkowany w latach 1967-1970 (zdjęcie poniżej).


Z czasem pojawiały się kolejne modele, takie jak Celica, MR2, Supra, które na przestrzeni lat kształtowały opinię marki nastawionej na sport i przyjemność z jazdy (co ważne, nie zawsze za wielkocyfrowe kwoty).
Założę się, że każdy słyszał o przynajmniej jednej z tych nazw ;)

Bardzo ważnym punktem była także premiera Toyoty Corolli AE86 około roku 1983, która dość szybko stała się legendą, a w Japonii wręcz obiektem kultu. Niepozorny tylnonapędowy kompakt miał silnik 1,6l o mocy 120KM, a jej prowadzenie było tak dynamiczne, że do dziś jest punktem odniesienia dla wielu aut o zacięciu sportowym. Spopularyzowała sztukę driftu (jazdy poślizgiem) w Japonii.
I tu dochodzimy do dzisiejszego bohatera materiału, jakim jest Toyota GT86.



Ten pojazd przerwał okres nudy w Toyocie, która wraz z nadejściem XXI wieku odeszła od sportu i zajęła się tylko nudnymi i bezpłciowymi modelami (Yaris, Corolla, Avensis itd.). Sportu było w nich tyle co w Fiacie Multipla. Jednak teraz jest nadzieja na powrót do korzeni, ponieważ już krążą plotki o następcy Supry, najmocniejszej z gamy producenta.

Wracając do GT86, model ten został zaprojektowany we współpracy z firmą Subaru. Toyota zajęła się designem i projektem wnętrza, a Subaru wyszlifowało techniczne aspekty, z 4-cylindrowym silnikiem typu bokser na czele. Skąd w ogóle taka nazwa? Po pierwsze: jest odwołaniem do AE86 z lat 80-tych, po drugie: w wielu aspektach technicznych pojawia się ta liczba, np. rury układy wydechowego mają 86 mm średnicy, podobnie jak średnica tłoków. Na błotniku auta widnieje logo z tłokami i cyframi 86 między nimi.



Kilka szybkich faktów: układ siedzeń 2+2, silnik z przodu, napęd na tył, 2-drzwiowe nadwozie coupe (w przyszłości być może kabriolet). 2 litry pojemności, 200KM, 226 km/h, 7,6s do "setki", 6-biegowa ręczna skrzynia biegów.


Teoretycznie rzecz biorąc, mamy do czynienia z trojaczkami, ponieważ oprócz Toyoty w ofercie są też Subaru BRZ (poniżej niebieski na zdjęciu), oraz Scion FR-S (czerwony poniżej). Zapewne powiecie, że poza znaczkami i lampami to identyczne samochody... i macie rację! Bo i technicznie, i zewnętrznie są to takie same konstrukcje. Po prostu rynki docelowe każdego z nich są nieco zróżnicowane.




Może jeśli chodzi o sam napęd szału nie ma, ale nie o prędkość maksymalną tu chodzi, a o czystą, nieskrępowaną radość z jazdy w starym stylu. Producent stosuje do tego modelu ekologiczne opony z Priusa (!!!), które są wąskie i mało przyczepne. Zrobił to, aby uczynić driftowanie tym autem jeszcze łatwiejszym i prostszym. Model zbiera bardo dużo pozytywnych opinii na temat prowadzenia, nawet Jeremy Clarkson był nim zachwycony, a jego niełatwo zadowolić :)  Stwierdził nawet, że można tym wozem jeździć bokiem, czytając jednocześnie książkę! :D

Jeremy Clarkson o GT86 <---  driftowanie z książką 03:45 ;D




We wnętrzu kolejny powiew retro, czyli dźwignia hamulca ręcznego, coś co obecnie już staje się rzadkością w nowych konstrukcjach. Obrotomierz na środku zegarów, poręczna kierownica i łatwa obsługa nadają temu autu wyjątkowego klimatu. Ciekawostką jest to, że siedzi się wyjątkowo nisko, podobno nawet 46cm nad asfaltem, więc bodźce przekazywane z napędu są doskonale wychwytywane przez kierowcę.




Standardowo auto wyposażone jest w tylny niski spojler, lampy LED do jazdy dziennej, lampy przeciwmgielne, system bezkluczykowy, aluminiowe pedały, skórzane wykończenie dźwigni zmiany biegów i kierownicy, automatyczną dwustrefową klimatyzację, system multimedialny Toyota Touch, system stabilizacji toru jazdy VSC oraz system wspomagający ruszanie pod górę, jak również mocowanie ISOFIX.


No dobrze, ale ile kosztuje zasmakowanie starej, dobrej frajdy z jazdy? Około 115 000 złotych (stan na 20 grudnia 2014r.). Jak na auto, wydaje się to sporo, ale z drugiej strony za konkurencyjne konstrukcje nie zapłacimy mniej, często dużo więcej. Konkurentami są pośrednio Audi TT, Peugeot RCZ, a także BMW serii 2, ale nie bezpośrednio z racji wyższego poziomu wyposażenia i za dużo wyższe kwoty.
Rywalami twarzą w twarz są więc jedynie pozostali bracia. Wybór należy do Was! ;D

Źródło 1
Źródło 2
Żródło 3
Top 10 sportowych modeli w historii Toyoty


niedziela, 21 grudnia 2014

Systemy elektroniczne w samochodach, a ich nazwy i skróty


W tym tekście postanowiłem przybliżyć Wam, użytkownikom i nabywcom samochodów zarówno całkiem nowych, jak i tych używanych (z tzw. drugiej ręki), jakie sekrety kryją często cenniki i katalogi wyposażenia niektórych modeli. Nietrudno dopatrzeć się w nich licznych magicznych kombinacji różnych liter alfabetu, od których czasem można dostać zawrotu głowy.
Oczywiście opisanie wszystkiego tego, co wynaleziono i wyposażono nie dam rady tu zamieścić (byłoby to baardzo czasochłonne i przytłaczające swoją długością), ale najbardziej istotne znajdują się poniżej. No to zaczynamy! :)

ABS (Anti-lock Braking System) – myślę, że najbardziej popularny, a od 01.05.2004 roku obowiązkowy w każdym nowym aucie system, który zapobiega blokowaniu się kół podczas hamowania. To rozwiązanie szczególnie przydaje się zimą, gdy trudniej wyhamować rozpędzony pojazd.

BAS (Brake Assist System) – to system, który tworzy zgrany tandem z ABS-em. BAS, zwany także BA, odpowiada za wspomaganie siły gwałtownego i nagłego hamowania, zwiększając maksymalne ciśnienie w układzie hamulcowym. Krótko mówiąc, maksymalizuje efektywność hamowania.

ASR (Acceleration Slip Regulation) – w skrócie jest to system kontroli trakcji mający za zadanie niedopuszczenie do nadmiernego poślizgu kół podczas jazdy. System ten, zależnie od producenta, może nosić nazwę TCS (Ford, Chevrolet) lub np. DTC (BMW). Najbardziej docenimy jego działanie przy ruszaniu na śliskiej nawierzchni lub ruszając autem o pokaźnej mocy silnika.

ESP (Electronic Stability Program) – jest to elektroniczny system, który ma za zadanie stabilizować tor jazdy samochodu podczas pokonywania łuku, wykorzystując do tego celu m.in. ABS oraz ASR.
Innymi słowy, nie liczcie na efektowne drifty i wyjścia z zakrętów, ale na stromych i wąskich drogach bardzo pomocny patent.

ACC (Adaptive Cruise Control) – aktywny tempomat, który nie tylko potrafi utrzymać żądaną prędkość, ale także zachować bezpieczną odległość przed autem znajdującym się z przodu. W razie potrzeby skutecznie wyhamowuje pojazd. Opiera się na radarach i czujnikach.

SRS (Supplementary Restraint System) – skrót SRS często występuje w połączeniu z „Air Bag” i oznacza po prostu poduszkę powietrzną.

PDC (Park Distance Control) – w wolnym tłumaczeniu są to czujniki parkowania.

EBD (Electronic Brakeforce Distribution) – system ten odpowiada za rozdział siły hamowania pomiędzy osią przednią i tylną oraz pomiędzy prawymi i lewymi kołami. Bardzo często współgra z systemem ABS.

HUD (Head-Up Display) – technologia niegdyś dostępna tylko w specjalistycznych samolotach wojskowych. Obecnie z jej dobrodziejstw mogą korzystać także kierowcy. Czym jest zatem HUD? Systemem wyświetlającym np. prędkość pojazdu bądź aktualne obroty silnika bezpośrednio przed oczami kierowcy, na szybie. Może także wskazać najbliższe wskazania nawigacji.

AWD (All Wheel Drive) – najprościej rzecz ujmując to napęd na 4 koła (4x4). A dokładniej mamy do czynienia z różnymi typami tegoż rodzaju napędu:
  • stale rozdzielany 50:50 przód:tył
  • stale rozdzielany, ale kierowca może wybierać ile momentu ma trafić na każdą z osi
  • elektronicznie rozdzielany, elektronika sama dobiera optymalny podział mocy, aby zyskać najlepszą w danej chwili przyczepność, zawsze działają obydwie osie
  • elektronicznie rozdzielany, z tym że jedna z osi zawsze ma zapewniony stały napęd, druga z osi jest dołączana w przypadku pogorszenia i utraty przyczepności, po powroie do poprzedniego stanu druga oś jest znów zwolniona z napędzania
Oczywiście jest jeszcze wiele innych rozwiązań poprawiających bezpieczeństwo i komfort jazdy, ale o kolejnych wspomnę przy następnych publikacjach. Mam nadzieję, że teraz lepiej zrozumiecie, co w waszym aucie tkwi i jakie wyposażenie może być przydatne w konkretnych sytuacjach. Dziękuję za lekturę ;)

Źródło z którego korzystałem.





wtorek, 16 grudnia 2014

Fanpage na FB

Cześć Wam! :D

Jak już zapewne wywnioskowaliście z tytułu, przyszedł czas na założenie oficjalnego fanpage'a na Facebooku, co było chyba nieuniknione, gdy chce się powiększać grono stałych obserwatorów :)

Poniżej zamieszczam link, gdy już wejdziecie na stronę, dowiecie się co tam już zdziałałem.

SERDECZNIE ZAPRASZAM I POZDRAWIAM! ;)

sobota, 13 grudnia 2014

Współczesne Top 50

Numer 50 : Mitsubishi Eclipse GT (2009)


Na miejscu numer 50 znalazł się model, który nie tylko mnie, ale pewnie i Wam przywodzi na myśl słynne gry z serii „Need for Speed”, jak np. Underground czy Most Wanted. Zarówno druga generacja modelu sprzedawana w latach 90-tych i przełomie XXI wieku, jak i czwarta będąca na rynku już od sporego czasu (w międzyczasie face-lifting) była jednym z dostępnych wozów w kolejnych odsłonach cyklu gier komputerowych dla maniaków prędkości.


Druga generacja Mitsubishi Eclipse jest klasycznym przykładem przystępnych cenowo aut o nadwoziu typu coupe. Ich wyróżnikami są: benzynowy silnik z przodu, napęd na przednie koła, siedzenia w układzie 2+2 (pasażerowie z przodu wygodnie podróżują, zaś tylna kanapa pełni funkcję awaryjną, tylko na krótkie dystanse), dwudrzwiowe nadwozie i opadająca ku tyłowi linia dachu. Ten samochód zdecydowanie ma charakter! 


Patrząc na jego aparycję, nietrudno dostrzec liczne obłości, designerzy raczej unikali kantów i ostrych przetłoczeń. Reflektory są dość sporych rozmiarów i także widać w nich pewną krągłość. Jako całość sprawia wrażenie zwinnego i zwartego. W opisywanej przeze mnie wersji po face liftingu (2009 r.) dodano większy tylny spojler, zaoferowano 18-calowe alufelgi i nieco przekonstruowano zderzaki. Nie rozwodząc się dłużej nad sylwetką, przejdę do najważniejszego, czyli to, co przyspiesza bicie serca podczas obcowania z tym autem. :)


Pod maską w wersji GT drzemie sześciocylindrowy silnik w układzie V o pojemności 3,8 litra, który przekazuje 265 KM na napędzane koła. Po zmianach w 2009 roku postanowiono ulepszyć podwójny wydech w celu poprawy doznań dźwiękowych i zwiększenia efektywności jednostki. Do tego mamy do wyboru 6-biegową skrzynię manualną lub 5-biegowy automat dla leniwych (choć z funkcją zmiany biegów własnoręcznie, łopatkami) ;)




W wyposażeniu znajdują się podstawowe elementy z zakresu komfortu i bezpieczeństwa: ABS, komplet poduszek powietrznych itd., ponadto gdyby ktoś chciał posłuchać dobrej muzyki (sam silnik gra piękne melodie, radia nie używałbym prawie nigdy :D ), Mitsubishi oferuje 650W system audio marki Rockford-Fosgate Premium, w którego skład wchodzi: radio satelitarne, odtwarzanie muzyki z różnych źródeł, a także zmieniarka CD na 6 płyt i całkiem niezły subwoofer.


Źródła zdjęć: Netcarshow.com


środa, 3 grudnia 2014

Współczesne Top 50


NUMER 51: Abarth Punto „esseesse”


Znalazł się w moim zestawieniu, ponieważ wyraźnie czuć w nim ducha firmy Abarth, która pokazała światu już pod koniec lat 50-tych, że podniesienie mocy nie jest jedynym sposobem na wygrywanie rajdów i wyścigów. Równie dobrym, a kto wie może nawet lepszym sposobem było znaczne obniżenie masy pojazdu. Dawało to w efekcie większe prędkości w zakrętach i rewelacyjną zwinność, o której auta z potężnymi jednostkami i sporymi rozmiarami mogły pomarzyć. 


Właściwie Abarthy zostawały w tyle jedynie na długich prostych, aczkolwiek w tamtych czasach osiąganie dużych prędkości było równie niebezpieczne jak bycie w jednej klatce z głodnym lwem :)

Marka Abarth zajmowała się (i nadal to robi) podrasowywaniem zwykłych, widzianych na ulicach Fiatów. Obecnie w sprzedaży znajdują się 2 modele w kilku specyfikacjach:
-Abarth Punto (na co dzień Fiat Punto) w specyfikacji zwykłej oraz wersji SS
-Abarth 500 (Fiat 500): zwykły, cabrio (500C), essesse oraz 500C esseesse

Do tego co jakiś czas dochodzą specjalne wersje limitowane, ale o nich innym razem ;)


Ja uwzględniłem wersję SS, która posiada: wzmocniony do 180KM silnik, zmienione elementy podwozia poprawiające prowadzenie i trakcję, tarcze hamulcowe o większej sile i odporności na przegrzanie, utwardzone sprężyny oraz 18 calowe felgi aluminiowe o innym wzorze wraz z wyczynowymi oponami. 
 

 Jeśli chodzi o nadwozie, to też jest o czym mówić. Mamy tutaj nieco inne zderzaki w porównaniu ze zwykłym  Punto, okleiny na nadwoziu z nomenklaturą ABARTH, można też mieć na życzenie skorpiona naklejonego na maskę (skorpion jest oficjalnym logo firmy).


Wewnątrz mamy materiały zwykłej jakości, w samym kokpit postanowiono zbytnio nie ingerować. 
Znalazły się tu odpowiednie logotypy, zmienione tarcze zegarów, jak również sportowe pedały gazu, hamulca i sprzęgła, same fotele też zostały zamienione na bardziej wyczynowe, choć wciąż wygodne.

 

 Nie zapominajmy też o zmianie znaczków, która ma podkreślić odrębność Fiata od jego nadwornego tunera. Sama karoseria jest dość agresywnie wystylizowana, wzbudzając niemałe zainteresowanie na ulicach. Uwaga! Ten skorpion potrafi ukąsić! ;D


Źródła: Netcarshow.com

Źródło zdjęć 1 
Źródło zdjęć 2