NUMER 46: Volkswagen Scirocco R
Hola, hola! Zanim zdecydujecie się przerwać czytanie tego artykułu zaraz po wstępie, dajcie mi szansę wytłumaczyć, co w tym zestawieniu robi Volkswagen! Otóż wybrałem go, ponieważ tym właśnie modelem niemiecki potentat "aut dla ludu" udowodnił, że nawet poczciwi i konserwatywni niemcy też potrafią od czasu do czasu wystylizować całkiem zgrabne i przykuwające wzrok auto. Nie chodzi tu o zwykłe i bezduszne wozidło na co dzień, a o model, w którym na drugi plan schodzi funkcjonalność i rzeczowość :)
Mało kto wie, ale Scirocco był w pewnym sensie protoplastą Golfa, co jest zaskakujące, bo to ten drugi wyraźniej odcisnął piętno na klientach, stał się bardzo powszechnie rozpoznawalnym znakiem handlowym.
Gdyby nie Scirocco, rynek kompaktowych hatchbacków ukształtowałby się zupełnie inaczej.
Na dzień dzisiejszy mamy na rynku jego III generację (niedawno był też lifting), zaś Golf doczekał się już siódmego pokolenia.
Czym zatem przysłużył się Scirocco, a konkretnie jego obecna (produkowana od 2008 roku) generacja, że możecie o nim teraz tu przeczytać? Najważniejsze rzecz jasna jest kryterium designu, stylistyki. Muszę przyznać, że byłem zszokowany, a nawet szczęka mi opadła, gdy Volkswagen wypuścił na rynek XXI wieczną interpretację przodków z lat 1970-1990. Byłem zdumiony jego agresywnie patrzącymi reflektorami, muskularnymi błotnikami i cudownym tyłem. A gdy dochodzi do tego biały perłowy lakier, po prostu nie ma sobie równych :D
A żeby było ciekawiej, możemy zamówić wersję, która osiągami dorównuje, a może nawet przewyższa poziom swojej aparycji. W obecnej gamie Volkswagena model z literką "R" dodaną m.in. na klapie bagażnika, przedniej atrapie i na dole kierownicy oraz na fotelach gwarantuje niesamowite wrażenia z jazdy.
Pod maską znajduje się turbodoładowany dwulitrowy silnik, który po face-liftingu zyskał 15 koni mechanicznych, osiągając tym samym 280 KM. Może być on połączony z 6-biegową skrzynką ręczną lub automatem DSG o tej samej liczbie przełożeń. Jako że jestem zwolennikiem zaangażowanej jazdy, opowiem o wersji "z manualem". Waży trochę ponad 1400 kg, czyli nawet nieźle. Od zera do setki startuje w 5,7 sekundy, a maksymalną prędkość zdecydowano się ograniczyć do 250 km/h. Podobno po usunięciu ogranicznika dał radę sporo szybciej...
Wewnątrz typowy niemiecki porządek, każdy odnajdzie się w tym wnętrzu po kilku minutach. Fotele dobrze przytrzymują na szybko pokonywanych łukach, wyposażenie w wersji R rozpieszcza, a na szczycie deski rozdzielczej pośrodku znajduje się zestaw zegarów informujący (od lewej) o: temperaturze oleju, godzinie i ciśnieniu doładowania. Ten ostatni wskaźnik potrafi odciągać uwagę prowadzącego, no bo kto nie lubi popatrzeć, ile wyciskasz aktualnie z silnika? :)
Żeby wyraźniej odróżnić Scirocco od jego krewniaka Golfa, VW podyktował za tenże model wyższą cenę, która znajduje odzwierciedlenie w nieco lepszym wyposażeniu. Scirocco ma w koncernie za zadanie podnieść status marki, przyciągnąć młodszych klientów wyglądem, ma być bardziej elitarnym, bardziej prestiżowym pojazdem od swojego brata Golfa, na którego podwoziu i silnikach bazuje.
Myślę, że od chwili debiutu znakomicie wywiązał się ze wszystkich powyższych zadań. Udowodnił, że ciekawe auta to nie tylko domena francuzów czy włochów. Jeśli więc koniecznie chcecie wybrać niemiecką propozycję na rynku, liczycie na solidność i jakość, ale bez designerskich wyrzeczeń to bierzcie śmiało! Będziecie usatysfakcjonowani! Najpierw wyglądem, później dobrym wnętrzem, no i w końcu jego prowadzeniem ;D



















































