poniedziałek, 30 marca 2015

MotoAlfabet

 

 

BMW


W dzisiejszej odsłonie serii MotoAlfabet rozpoczynamy przegląd litery B. Na pierwszy ogień idzie słynna niemiecka marka premium, której wyznacznikiem zawsze były: zorientowanie na kierowcę i wzorowe prowadzenie, nawet kosztem komfortu pasażerów. Ta marka samochodów była bardzo zaangażowana w motorsport, wiele jej modeli odnosiło sukcesy sportowe, przy czym ich wygląd w niczym nie ustępował ich wyśrubowaniu technicznemu, do dziś BMW stanowią groźną konkurencję w wyścigach wszelkiego typu. Już od pierwszych seryjnych modeli, dostępnych dla klientów (raczej tych zamożniejszych), wyraźnie widoczna w tej marce była klasa, prestiż i jakość, jako że od razu bawarczycy (marka BMW ma swoje korzenie w Bawarii) obrali sobie za cel odbić klientów Mercedesowi i zagarnąć dla siebie kawałek rynku.  Sam skrót BMW pochodzi do niemieckich słów Bayerische Motoren Werke, co dosłownie oznacza: Bawarska praca silnika albo praca silnika z Bawarii.

Model 2002 turbo, jeden z najbardziej rozpoznawalnych modeli tej marki.

Skoro mowa o silnikach, to warto wspomnieć, że BMW specjalizuje się w budowaniu rzędowych sześciocylindrowych silników (czyli R6), ale obecnie budują rzecz jasna również silniki 4-cylindrowe rzędowe, a także V8 czy V12 (w modelu serii 7 czy luksusowych coupe). Zapewne każdemu motomaniakowi zacznie cieknąć ślinka, gdy przyjdzie mu na myśl specjalny oddział marki, zajmujący się budowaniem czołowych, najszybszych i najdroższych wersji modeli w palecie producenta, ale również wyścigówek przeznaczonych tylko na tory. Oczywiście mówimy tu o modelach z logo M (np. M3 czy M5).

Seria 6 z końcówki lat 80-tych, była ekskluzywnym i drogim coupe, i tak zostało do dziś.


Oprócz aut typowo szosowych i sportowo-wyczynowych, firma wraz z nadejściem XXI wieku postanowiła zaatakować rynek SUV-ów, czyli podniesionych aut z napędem na 4 koła. Pierwszym jej modelem był X5, którego 3. generację mamy teraz w salonach. Następnie dołączyły modele X3, X6 i X1, a od niedawna również X4. Jeszcze 10 lat temu mało kto pomyślałby, że marka o sportowych aspiracjach będzie mieć w palecie aż 5 aut o charakterze terenowym. Trzeba jednak przyznać menedżerom marki, że idealnie wstrzelili się w gusta klientów, bo obecnie rynek SUV-ów i crossoverów (podniesionych aut, ale bez napędu na 4 koła czy systemów wspomagających jazdę w ciężkim terenie) przechodzi prawdziwy rozkwit, jest najbardziej rozchwytywany stanowi trzon sprzedaży (przynajmniej w Europie) u wielu producentów aut, kosztem klasycznych kombi i limuzyn. To jednak jeszcze nie koniec ofensywy, bo bawarczycy mają w planach przygotowanie modelu X7 (większy od X5 i X6), a także bazową terenówkę mniejszą od X1 (nazwa nieznana, być może X0).

Pierwsze M3 (o oznaczeniu E30) - rozpoczęło najsłynniejszą sagę modeli z Bawarii.

Również w segmencie aut ekologicznych BMW nie próżnuje. Kilka modeli, jak "seria 3" czy "seria 5", można zamówić w specyfikacji ekologicznej (o nazwie ActiveHybrid), oszczędzającej paliwo, poprzez zastosowanie układu hybrydowego (silnik spalinowy + elektryczny), energooszczędne opony czy specjalne felgi i zderzaki o bardziej opływowych kształtach, ograniczające opór powietrza. W ostatnich kilku latach opracowano i utworzono specjalną serię o początku "i", której to paletę tworzą auta opracowane od podstaw w stronę maksymalnej efektywności i ekonomiki jazdy, nie bazują na wcześniejszych produktach. Jak na razie dostępne są modele i3 oraz i8, ich szczegóły znajdziecie poniżej.


Model 507 Roadster.

Podsumowując dotychczasowe rozważania, paleta BMW składa się z trzech filarów:

* seria "..." (1,2,3,4,5,6,7) - modele przeznaczone tylko na szosę i drogi utwardzone
* X (X1,X3,X4,X5,X6) - modele uterenowione, z podniesionym zawieszeniem
* i (i3 oraz i8) - modele ekologiczne, z futurystycznymi rozwiązaniami

Wiem, wiem, pewnie dla niektórych z Was wszystkie te kombinacje liter i cyfr przyprawiają o zawrót głowy i jest to jakaś czarna magia, ale w tym szaleństwie jest metoda (choć z pewnym wyjątkiem, o którym potem).

Pora więc przedstawić Wam pełną gamę obecnych u Waszego najbliższego dilera modeli samochodów:

seria 1 - najmniejszy z szosowych modeli i najtańszy w całej gamie model. Konkurent Audi A3 i Mercedesa klasy A. Kompakt z napędem na tył, dobry zarówno do miasta, jak i na okazjonalne wypady w trasę. Do kupienia jako 3- i 5-drzwiowy hatchback (w przyszłości również jako sedan).

BMW 1-series hatchback.
seria 2 - niedawno stworzona, jest to najprościej rzecz biorąc odmiana coupe i cabrio serii 1, na tym samym podwoziu i tych samych silnikach, ale z bardziej przyciągającym wzrok designem. Tylko coupe i cabrio.

BMW serii 2 Convertible.

I tu dochodzimy do wyjątku, który burzy nieco porządek w nazewnictwie. Mowa tu o modelu serii 2 ActiveTourer, który jednak nie jest autem sportowym dla dwóch osób, jak wskazywałaby nazwa, a kompaktowym minivanem z napędem na przód. Typowo rodzinny pojazd dla 5 osób z bagażami, który jednak nie zapomina o kierowcy, oferując mu ponadprzeciętne właściwości jezdne.

BMW 2 Active Tourer.

To pierwszy minivan sprzedawany przez BMW, i pierwsza ich konstrukcja o napędzie na przód i silniku umieszczonym poprzecznie (w poprzek nadwozia), a nie wzdłużnie (wzdłuż samochodu), jak to zawsze bywało u bawarczyków. Wyznawcy i entuzjaści marki spoglądają na ten model z dużym niesmakiem, uważając go za przeczącego tradycji tego producenta, najchętniej spaliliby go do ostatniego elementu. Ale wróćmy do oferty ;)

seria 3 - limuzyna klasy średniej, najmniejszy z sedanów marki, oponenci to Audi A4 i Mercedes klasy C, dość zachowawczy wygląd, ale własności jezdne tradycyjne dla marki, czyli cudowne. Wersje: sedan, kombi, GT (gran turismo, czyli połączenie sedana, kombi i coupe, inaczej mówiąc sedan o sportowej linii i z dużą klapą bagażnika). Model najlepiej wspominany przez purystów marki BMW, o bogatym dziedzictwie (zwłaszcza M3). Ciekawostką w modelu kombi (poniżej) jest możliwość uchylenia samej tylnej szyby, bez konieczności otwierania całej klapy, dobre, gdy bagażnik jest załadowany po dach.



BMW 3 kombi.
seria 4 - analogicznie do serii 2, to samo co seria 3, z tym że tu nadwozia coupe oraz kabriolet, a także od niedawna GC (gran coupe, czyli coupe z drugą parą drzwi, mix sedana i 2-drzwiowego sportowca). Krótko mówiąc, bardziej sportowe alternatywy dla serii 3.

Seria 4 w wersji Gran Coupe.
Odmiana Coupe.

seria 5 - limuzyna klasy średniej wyższej, o numer większa od serii 3, konkurenci to Audi A6 i Mercedes klasy E. Sporo większy w środku od mniejszego brata, przestronniejszy, bardziej komfortowy i prestiżowy, jeden z głównych źródeł obecnych przychodów marki. Produkowany od wielu, wielu lat, wiele generacji modelu stworzyło bogatą historię i dziedzictwo tegoż producenta. Dostępny jako sedan, kombi oraz GT (Gran Turismo, to samo co w serii 3, tylko większy i dużo droższy).

Seria 5 w pełnej krasie.

seria 6 - tak samo jak w serii 2 i 4, model z parzystą cyfrą oznacza dynamiczne kształty i bardziej sportowe aspiracje. Dostępny w nadwoziach typu coupe, cabrio oraz GC (Gran Coupe, czyli 4-drzwiowe coupe). Również model z tradycjami.

Powyżej i poniżej - BMW M6 Coupe i Cabrio



seria 7 - najbardziej luksusowa, największa i najdroższa oraz najbardziej ekskluzywna limuzyna w palecie BMW, niebotyczny wręcz poziom luksusu i możliwych do dokupienia systemów bezpieczeństwa z zakresu komfortu i bezpieczeństwa, silniki nawet 12-cylindrowe, ponad 5 metrów długości. Ten wóz jest wyraźnie skierowany do najbogatszych posiadaczy aut, najlepiej z szoferem z kółkiem. Ceny, zwłaszcza po godziwym doposażeniu, sięgają grubych kwot, nawet 7-cyfrowych. Bardzo dużo miejsca wewnątrz i królewskie warunki podróży, super wyciszenie hałasów zewnętrznych. Bagażnik też pomieści sporo pakunków. Tylko jako sedan. Odwiecznymi rywalami modelu są Audi A8 i Mercedes klasy S, z którymi pod względem sprzedaży wyraźnie odstaje (zwłaszcza od modelu z gwiazdą na masce), co jest przyczyną wiekowej już konstrukcji. Jednak lada chwila do salonów wejdzie całkiem nowa generacja, jest na co czekać :D

Seria 7 w wersji krótkiej, można zamówić również wersję przedłużaną.

X1 -  jak dotąd najmniejszy crossover w palecie, napęd na tył lub na 4 koła, najlepszy głównie do miasta, w trasę trochę za mało pakowny.



X3 - numer większy od X1, kompaktowy crossover, również z napędem na tył lub w opcji na 4 koła, więcej przestrzeni i większe możliwości doposażania, wyższe ceny niż X1.

  X4 - odpowiednik techniczny X3, z tym że o bardziej dynamicznej linii dachu, jeden z kontrowersyjnych pomysłów designerskich BMW, połączenie terenówki i wyglądu coupe, wyglądem bardzo podobny do X6, który był pierwszym tego typu pojazdem.

 

X5 - SUV klasy wyższej, o sporych rozmiarach i bogatym wyposażeniu (większość rzecz jasna w opcji, ale jednak), jak na razie najpojemniejszy z gamy "X", występuje również w wersji M, która dysponuje mocą w okolicach 550 KM, prawdopodobnie jeden z najszybszych SUV-ów świata, do setki startuje w poniżej 5 sekund, pojedzie maksymalnie nawet 250 km/h (powinni go nazwać ruchomą kamienicą z silnikiem odrzutowym :D ), moim zdaniem ta wersja nie ma sensu, bo po co oferować SUV-a, który ma obniżone zawieszenie, uniemożliwiając wypady w teren? Nie będzie też ekonomiczny bo ma silnik V8 turbodoładowany, więc żłopie benzynę wiadrami, a nie litrami. A do szybszego przemieszczania jak dla mnie lepiej nadaje się zwykłe szosowe np. M4, niższe i zwinniejsze.





X6 - odpowiednik X4 w klasie wyższej SUV-ów, pierwszy na rynku tego typu auto, terenówka o wyglądzie coupe i 5-drzwiowym nadwoziu, wywołał sporo kontrowersji ale i zyskał popularność u klientów, również w wersji M (o nazwie: BMW X6 M), te same parametry co w X5 M, ewentualnie odrobinę bardziej aerodynamiczny, ale dalej potężny i ciężki niczym stodoła z dołożonym napędem rakietowym.


Oto X6 M (z lewej) i X5 M (z prawej), czyli wyczynowe terenówki - moim zdaniem są bezsensowne.


i3 - miejski reprezentant aut o napędzie elektrycznym lub hybrydowym (do wyboru), tylko jedno nadwozie (5-drzwiowy hatchback, w niedalekiej przyszłości także 3-drzwiowy), kosztuje krocie, ale i pali bardzo mało albo nawet nic w przypadku wersji na prąd. Pierwszy przedstawiciel linii "i", nowatorski, futurystyczny, odrywający się wszystkimi cechami od pozostałych "tradycyjnych" BMW, wyznacza kierunek, w jakim podążą przyszłe auta miejskie. Zasięg na prądzie wynosi w najlepszym przypadku około 200 kilometrów, ale zazwyczaj mniej w związku z np. uchylonymi szybami, włączoną klimatyzacją albo nawigacją. Jeśli mówimy o hybrydzie, dodatkowy silnik benzynowy zapewni łączny zasięg w granicach 500 kilometrów w przypadku ekonomicznej jazdy.





i8 - sportowe auto przyszłości, z napędem hybrydowym, ale z możliwością jazdy tylko na prądzie (na niezbyt długich dystansach), łączna moc napędu to 360 KM, do setki startuje w 4,5 sekundy, prędkość max. ograniczono do 250 km/h. Bardzo awangardowy i przykuwający wzrok design, najnowocześniejsze technologie i cena w granicach 550-600 tysięcy złotych.

Drzwi unoszą się do góry, niczym w Lamborghini.

Charakterystycznym elementem auta jest stylizacja tyłu i reflektorów przeciętych wylotami.

Kokpit jest wyraźnie zwrócony w stronę kierowcy.



A jakie są plany koncernu BMW na najbliższe lata? Głównym celem w najbliższych latach jest odświeżenie trzech serii, będących filarami sprzedaży BMW, czyli serii 3, 5 i 7. Ich obecne generacje są na rynku już od co najmniej 4 lat, co w motoryzacji jest dość długim okresem. Konkurenci nie śpią i prezentują nowe modele z najnowocześniejszymi wynalazkami na pokładzie. Potem marka poszerzy jeszcze ofertę aut terenowych o kolejne SUV-y, m.in. X0, być może X2, no i przede wszystkim największego w historii SUV-a BMW o nazwie X7. Będzie jeszcze większy od X5, które samo w sobie już jest niemałe. Dojdą do tego oczywiście liczne face-liftingi, które podtrzymają poziom sprzedaży. W dalszej perspektywie będzie też kolejny ekologiczny model z serii "i", prawdopodobnie ujrzymy też następcę serii 8 z lat dziewięćdziesiątych, czyli najbardziej luksusowe i wytworne coupe z oferty, jeszcze większe od serii 6. BMW chce go wprowadzić w odpowiedzi na Mercedesa S Coupe i przyszłego Audi A9, więc walka z pewnością będzie ciekawa. Możliwe, że pojawi się znowu silnik V12, będący symbolem prestiżu i wysmakowania.


Moja opinia: Mam neutralny stosunek do tej marki. Myślę, że ma w swoim kalendarzu lepsze i gorsze pomysły i wynalazki, tak samo dzisiaj. Podoba mi się design niektórych modeli, ale kilka z nich wzbudza u mnie również niechęć. Na jednym końcu skali są wspaniałe modele, jak M3, M5, seria 4 Gran Coupe czy genialny moim zdaniem i8. Po drugiej stronie skali są modele X4 i X6, seria 5 w odmianie Gran Turismo, nie podpadł mi też zbytnio Active Tourer, bo jest kopią pomysłu Mercedesa i jego Klasy B, co tym dziwniejsze, że jeszcze niedawno BMW stanowczo twierdziło, że nigdy nie zbudują minivana, auta z napędem na przód i silnikiem poprzecznym. No to jak to w końcu jest? Tradycja przestała być istotna? Uważam, że niepotrzebnie poszli w tym kierunku, skoro mają tyle doświadczenia z napędem na tył i silnikami rzędowymi. Ale cóż, nie mnie to oceniać. Tymi rozważaniami plusów i minusów kończę na dziś, mam nadzieję, że teraz już odróżnicie bez problemu na ulicy poszczególne modele tej marki i będziecie wiedzieć, jaka jest reguła nazewnictwa według Bawarczyków (poza wyjątkami) ;)


Źródła zdjęć: NetCarShow , Grafika Google.














niedziela, 22 marca 2015

MotoAlfabet

 

 
 

ABARTH

 

 Osiągi dla wszystkich. Wizję takiej koncepcji przedstawił w roku 1949 Carlo Abarth, który nadawał swym samochodom silny, zdeterminowany i nieposkromiony charakter swego znaku zodiaku. Już od samego początku firma Abarth stawiała na obniżanie masy pojazdu, jak najefektywniejsze wykorzystanie całej mocy napędu i jak najlepsze wyważenie. Dzięki takiej filozofii działania produkty tej firmy wyznaczały standardy, gdy chodziło o maksymalne prędkości na zakrętach i ponadprzeciętną zwinność. Auta z potężnymi jednostkami i dużymi rozmiarami o takich predyspozycjach mogły jedynie pomarzyć. Jedynym skutkiem ubocznym owej taktyki były relatywnie niewielkie maksymalne prędkości osiągane na dłuższych prostych, aczkolwiek w tamtych czasach osiąganie dużych prędkości było bardzo ryzykowne i wymagało ogromnej odwagi, tak więc niewielu wykazało się wystarczającymi umiejętnościami, by te potężne bestie ujarzmić.

Model 124 Abarth - specyfikacja rajdowa.

Model 124 Abarth - sylwetka wersji cywilnej

Na pewno trzeba przyznać szanownemu panu Carlo, że genialnie wpisał się w powojenny klimat wyścigów i wynalazł lukę w rynku, wykorzystując jej potencjał. Auta spod znaku skorpiona wkrótce stały się słynne ze swoich zdolności dynamicznych. Małe, zwinne, z lekkimi, niegrzecznymi i groźnie powarkującymi jednostkami odznaczały się również niepowtarzalną formą i liniami typowymi dla Włoch stylistyki i gustu. Ich osiągi nie miały podłoża tylko w mocy, ale też w możliwości wprowadzania rozległych modyfikacji i takich ustawień, dzięki którym wszystkie drzemiące w silniku konie "cwałują" najszybciej jak potrafią. Przedsiębiorstwo podejmowało prace nad ulepszaniem seryjnych wozów marki FIAT, ale też Renault, Lancia, Alfa Romeo i Simca. Produkowało również samochody z własnymi nadwoziami, wykorzystując podzespoły techniczne Fiata. W 1971 roku Abarth oficjalnie wszedł w skład koncernu Fiata. Najsłynniejsze produkty tej marki to: Fiat 124 Abarth i Fiat 131 Abarth, no i rzecz jasna słynna 500-tka Abarth. W późniejszych latach logo marki  gdzieś zanikło, niby firma działała, poprawiając koncernowe produkty, ale nomenklatura tunera była dla klientów niewidzialna.

131 Abarth w słynnych barwach ALITALIA, udowodnił, że moc to nie wszystko.

131 Abarth - tak właśnie prezentuje się z tyłu.

Abarth Grande Punto
Abarth Grande Punto
 

Ale wraz z nadejściem roku 2007 koncern zdecydował reaktywować markę Abarth jako osobnego producenta. 

Pierwszy model został zaprezentowany światu już chwilę później, nazwany Abarth Grande Punto

Niedługo potem nadworny "tuner" Fiata zabrał się za XXI-wieczną interpretację 500, który zadebiutował w Genewie w marcu 2008 roku pod prostą nazwą "Abarth 500".  

W 2008 roku w fabryce w polskich Tychach powstało niemal 6 tysięcy sztuk tego modelu, zaś w 2009 liczba ta oscylowała wokół 5000. Całkiem nieźle jak na niszowego producenta. :)




 

Abarth 500 z roku modelowego 2009.


Ciekawostką jest to, że w 2012 roku koncern Fiat postanowił wprowadzić Abartha do USA.

Obecna gama produktów firmy Abarth opiera się jedynie na modelu 500. Do niedawna oferowany był też Abarth Punto Evo, czyli Abarth Grande Punto po modyfikacjach zewnętrznych i mechanicznych. 

Więcej o Abarth Punto Evo, który znalazł się w moim notowaniu Top50 poczytacie tutaj:

http://pjmotoblog.blogspot.com/2014/12/wspoczesne-top-50.html


A zatem, co znajdziemy na chwilę obecną u jednego z dilerów skorpiona?

Abarth 500 - ten model jest sprzedawany od 2008 roku, stanowi podstawę dla pozostałych, poniżej opisanych odmian. Przeszedł po drodze sporo modyfikacji, zarówno w kwestii wyposażenia i dodatków, jak i samej mechaniki i aspektów technicznych. Pod maską wersji Custom mamy 140 konny, turbodoładowany silnik 1.4, zaś wersje Turismo i Competizione odznaczają się tą samą jednostką, ale wzmocnioną do 160 KM. We wnętrzu miejsce dla dwóch osób, z tyłu usiądą raczej tylko dzieci, bagażnik pomieści niewielkie zakupy, ale nic poza tym. Niewielkie wymiary i niska masa pojazdu gwarantują zwinność i satysfakcję z każdego pokonanego zakrętu. Silnik jest czuły na gaz, chętnie wkręca się pod czerwoną kreskę, ogólnie wóz ten da Wam sporo frajdy za rozsądne dla portfela kwoty. Gdy minie kierowcy ochota na szaleństwa, niska pojemność zapewni przystępne spalanie i niezły zasięg na jednym baku.




Abarth 500 C - identyczne wersje wyposażenia i parametry techniczne jak powyżej, to po prostu wersja cabrio, z odsłanianym materiałowym dachem. Przy odsłonionym dachu zapewni dużo frajdy w ciepłe, letnie dni i wzmocni jeszcze wrażenia dźwiękowe, których dostarczy układ wydechowy.




Abarth 695 Biposto - topowa wersja Abartha 500, ma 190 KM z tego samego silnika 1,4 T-Jet, do setki przyspiesza w jedyne 6 sekund, prędkość maksymalna wynosi 231 km/h , waży bez kierowcy niecałą tonę, hamulce Brembo i lekkie 18-calowe felgi, w środku mamy wyposażenie typowo wyścigowo-wyczynowe, czyli: kubełkowe fotele, 4-punktowe pasy bezpieczeństwa, wyrzucono też tylną kanapę dla ograniczenia masy. Czyli krótko mówiąc, jest to model dopuszczony do ruchu drogowego, ale też profesjonalnie przystosowany do wyścigów na torze. Stawia na sport i wyczyn, komfortu tu nie uświadczycie, to jest wersja dla twardzieli.

 
695 Biposto w matowej szarości. Przyznacie, że wygląda bardzo zadziornie. ;)



Powyżej i poniżej: Abarth 500 Assetto Corse.

Firma przyjmuje też zamówienia na kilka odmian wersji torowej, niedopuszczonych na publiczne ulice: Abarth 500 Assetto Corse oraz Abarth 695 Assetto Corse (odpowiednio 190 i 205 KM) oraz na wersję rajdową o nazwie Abarth 500 Rally R3T (180 koni mechanicznych). 
 Są to jednak raczej niszowe, indywidualne zamówienia, stanowią mały odsetek całkowitej sprzedaży. Skąd w ogóle propozycja sprzedaży takich wersji? Częściowo dlatego, że Abarth organizuje oficjalną serię pucharową, gdzie identyczne pojazdy ścigają się na torach włoskich. Dzięki takiej serii wyścigowej wyłaniane są przyszłe talenty w dziedzinie motorsportu, ich kariera ma szansę rozkwitnąć. Stąd pomysł, żeby każdy mógł kupić auto w takiej specyfikacji, i startować na równi z innymi zawodnikami. Jak dla mnie to bardzo kreatywny, godny pochwały pomysł. :D




Abarth Rally R3T z nocnymi reflektorami.

Ale jeśli obecna gama wydaje się Wam (bo mnie na pewno) zbyt mała, nie martwcie się, bo już niebawem dołączy do niej kolejny model: Abarth 500X, czyli napompowana i podniesiona, 5-drzwiowa wersja SUV, jej moc ma oscylować wokół 200 KM, a zapewne  wersjach limitowanych jeszcze więcej, więc z pewnością jest na co czekać. Słychać też pogłoski o podrasowanej wersji Fiata 500L, ale sam producent nie wskazuje jednoznacznie, czy takowy pojazd pojawi się w ofercie. Ale możemy też liczyć na ostrego 5-drzwiowego, kompaktowego Abartha, bazującego na 500-tce, który zapełni lukę po wycofanym Punto. Już niebawem zobaczymy także coupe/cabrio, które ma być współczesną reinterpretacją 2-osobowego Fiata 124 Abarth z lat 70-tych.

To wprawdzie nieoficjalne foto, ale pokazuje jak może wyglądać nadchodzący Abarth 500X.


Tradycyjnie już na koniec pora na moją opinię: Zatem podsumowując, według mnie to bardzo ciekawa marka samochodów, ich produkty są charakterystyczne, pod pewnymi względami unikalne, i za to je lubię. Są towarem raczej niszowym i ekskluzywnym, co tylko podkreśla ich wartość. Co również ważne, jak na taki potencjał, ich ceny również można uznać za akceptowalne (oczywiście dla tych, których stać). W przyszłości te wozy na pewno będą sporo warte na rynku klasycznych young- czy później oldtimerów.
Osobiście lubię ich design, ich charakter i sam fakt, że koncern FCA (Fiat Chrysler Automobiles) podtrzymuje markę o bogatej historii, dużym historycznym dziedzictwie i o oryginalnych założeniach podczas projektowania kolejnych modeli spod znaku Skorpiona.

Liczę na to, że niedaleka przyszłość będzie obfitować w kolejne wspaniałe produkty, ubarwione i przyprawione emocjami i twardym charakterem. I tym zdaniem kończę na dziś, dziękuję za uwagę i liczę, że teraz każdy z Was już wie, z czym kojarzyć jadowitego skorupiaka.



Źródła zdjęć: Abarth 500X , Abarth 500 2009Abarth Grande Punto , Abarth 500 2012
                    
                    Abarth Rally R3T , 500C 2013 , Assetto Corse , 695 Biposto
  
Zdjęcia klasyków oraz logo wyszukałem przy pomocy Grafiki Google.


 

poniedziałek, 16 marca 2015

Współczesne Top 50



NUMER 43: Chevrolet Corvette ZR1 (2009)

 

Oto kolejna pozycja moim zdaniem obowiązkowa dla fanów czterech kółek. Corvette były zawsze idealnym przykładem tego, co amerykanie cenią sobie w motoryzacji najbardziej: wielkie i paliwożerne silniki (oczywiście sztandar stanowią tu V-ósemki), muskularne i szokujące rozmiarami nadwozia oraz w przypadku aut sportowych swojego rodzaju dzikość, którą opanować w 100% umieją tylko doświadczeni, zręczni kierowcy. Owa dzikość była skutkiem nieskomplikowanych, prostych i często przestarzałych konstrukcji zawieszenia, zbyt dużej masy auta, a także niezbyt skutecznych hamulców. W połączeniu z niedźwiedzią wręcz mocą i siłą napędu bardzo trudno było osiągnąć lmit możliwości samochodu. W efekcie wszyscy dobrze znamy opinię, że amerykańskie samochody najlepiej sprawdzają się na prostej i na bardzo długich łukach. Mają niesamowite zdolności rozpędzania się i osiągania wysokich prędkości maksymalnych, ale to właściwie wszystko, na co je stać. Ostre zakręty i ostre hamowania do nich - tutaj nie polecam ;)



Ale model ZR1 z roku modelowego 2009 wprowadził do tej definicji sporo zamieszania, z kilku powodów. Przede wszystkim dużo popracowano nad podwoziem, co pozwoliło lepiej wykorzystać potencjał silnika i 6-biegowej ręcznej skrzyni o zmodyfikowanych przełożeniach. Po drugie, wreszcie zamontowano bardzo skuteczne w działaniu, duże i solidne hamulce, co od razu da się wyczuć już po niedługiej przejażdżce.



Kolejny powód to szerokie zastosowanie włókien węglowych, co znacznie obniżyło masę modelu, do rozsądnych, choć nadal nie rekordowych 1519 kg. Zatem szósta generacja słynnego amerykańskiego superauta, której ostateczną wersją jest właśnie ZR1, stanowiła swojego rodzaju przełom, wprowadzając sagę pełną gębą w XXI wiek. Obecne, siódme pokolenie dzięki temu miało szansę przejść dalsze metamorfozy i wreszcie stać się godnym pod wieloma względami rywalem dla europejskich propozycji.


Tylne opony mają pokaźną szerokość, gdyż mają za zadanie przenieść potężną moc ponad 600 koni mechanicznych.

Ale pozostańmy przy generacji nr 6, przy modelu ZR1. Jakie mocne strony ma ów model? Poza wymienionymi wyżej ulepszeniami, clou programu to całkiem nowy 6,2 litrowy doładowany potwór V-8, o oznaczeniu LS9, generujący 620 KM i zwalające z nóg 823 Nm. To daje około 100 koni mechanicznych wyciśniętych z litra pojemności. Mamy tu klasyczny układ: silnik z przodu + napęd na tył. No i niemniej ważne kryterium: cena. W porównaniu do oponentów kosztuje kilka (!) razy mniej. Może i nie można go już dalej doposażać (w opcji tylko chromowane felgi i pakiet luksusowy), nie jest tak wyrafinowany, ale jak za prędkość maksymalną 330 km/h i przyspieszenie do setki w 3,4 sekundy, cena ponad 100 000 dolarów jest naprawdę atrakcyjna i sensowna. :)

Oto jeden z najpotężniejszych "agregatów" w motoryzacji :)



Nadwozie wyróżnia się typowymi dla sagi Corvette akcentami. Długa maska i przycięty tył, zachodząca na boki zaokrąglona tylna szyba, pionowe klamki, charakterystyczne wgłębienie przebiegające przez dach, a także wybrzuszenia na masce dodające wrażenia muskularności i aerodynamiki. Tu i ówdzie dodano wloty, karoseria otrzymała też mały spojler na końcu i niższe zewnętrzne progi. Całość wygląda spójnie i ładnie.


Jeszcze trochę o wnętrzu. Zastosowano tu przeciętnej jakości materiały, odstające od czołówki superaut,w wyposażeniu próżno szukać zaawansowanych technologii czy najnowocześniejszych komputerów pokładowych, stąd niska cena. Ale miejsca dla dwóch osób z rozsądnymi bagażami ze spokojem wystarczy, kokpit nie sprawi problemów w obsłudze, dźwignia zmiany biegów jest umieszczona blisko ręki kierowcy. Konsola centralna "otula" kierującego i pasażera, zrezygnowano tu z tylnej kanapy, na czym zyskał bagażnik. Zestaw zegarów jest prosty i czytelny, "czerwona kreska" na obrotomierzu zaczyna się od 6500 obrotów na minutę, a prędkościomierz został wyskalowany do 355 km/h, całkiem zacnie :D

Zegary są wyskalowane w milach na godzinę.



Niestety, jeśli macie zamiar go kupić, to macie dwie opcje: albo poszukać na rynku używanych egzemplarzy, albo przy zasobniejszych funduszach poczekać na nowego, jeszcze niezapowiedzianego następcę ZR1. Myslę, że ewentualny debiut powinien nastąpić w przeciągu nalbliższych 2 lat. W każdym razie, zdecydowanie polecam tytułowy model z roczników obecnych, za niewielkie pieniądze dostarczy Wam mnóstwo niezapomnianych wrażeń w starym stylu, ale z domieszką nowoczesności ;D



Źródło: Corvette ZR1 2009 .