Dzisiejszą publikację chciałbym poświęcić na przybliżenie Wam pewnej cudownej i niepowtarzalnej firmy produkującej samochody od 1915 roku (z przerwami w okresach I i II wojny światowej), której obecna centrala mieści się w Gaydon w hrabstwie Warwickshire w Wielkiej Brytanii. Zacznijmy od wyjaśnienia, skąd taka, a nie inna nazwa tejże manufaktury?
Przedsiębiorstwo
Aston Martin zostało założone w 1914 przez dwóch dżentelmenów, a mianowicie Lionela Martina i Roberta Bamforda, którzy już wcześniej zajmowali się sprzedażą samochodów Singer. Martin ponadto zajmował się samochodowymi wyścigami górskimi na wzgórzu Aston Hill w okolicy miejscowości Aston Clinton.
Martin i Bamford postanowili produkować własne samochody wyścigowe,
lepsze jakościowo od Singerów. Produkcję umieścili w warsztacie w
Londynie, nazwę przedsiębiorstwa utworzono od Aston Hill i nazwiska
Martina.
 |
| Model DB1 - model, który zainicjował słynną sagę |
W 1947 roku przedsiębiorstwo zostało kupione przez spółkę David Brown Limited. Model DB1 powstał wprawdzie w małej liczbie egzemplarzy, ale zapoczątkował słynną serię Astonów Martinów
DB (skrót od David Brown). Generalnie rzecz biorąc, modele marki były wytwarzane dla klientów o wysublimowanych gustach. Auta te może nie powalały konkurencji swoimi parametrami, ale przebijały ich kilkakrotnie stylem i klasą, bijącą wyraźnie z kształtów i detali karoserii, a także wnętrza. Podobnie, a nawet tak samo jest do dziś. Trzeba przyznać, że pod względem designu mało które auto dorównuje Astonowi swoją prezencją godną arystokraty w eleganckim płaszczu, skórzanych rękawiczkach i czarnym kapeluszu.
No i nie zapominajmy o nadwyraz ważnej roli, jaką pełnią te auta, i dzięki której zyskały taką renomę.
Chodzi rzecz jasna o udział w wielu filmach z serii Jamesa Bonda, w wielu częściach tej sagi główny bohater do poruszania się, uwodzenia kobiet i pościgów używał właśnie tych pojazdów. Aston bardzo na tym zyskał, w ostatnich latach wręcz sami przedstwawiciele marki nalegają na użycie najnowszego modelu w zbliżających się odsłonach przygód szpiega. Przy czym najbardziej zasłużył się na tym polu model
DB5, który pojawił się m.in. w: "
Goldfinger" (1964), "
Operacja Piorun" (1965), "
Jutro nie umiera nigdy" (1997) czy ostatnim hicie pt. "
Skyfall" (2012). Dzięki tej serii kinowej obecnie ten model osiąga na aukcjach zawrotne i wielocyfrowe kwoty, jak np. egzemplarz George'a Harrisona za 350 000 funtów, a oryginalny egzemplarz z planu filmowego "poszedł" za 2,6 mln funtów szterlingów (około
12 mln złotych).
 |
| DB5 - egzemplarz prosto z planu filmowego wart rekordowe kwoty |
Ale wracając na ziemię, przyjrzyjmy się teraz, jaka oferta czeka na możnych tego świata, gotowych wyłożyć równie dobrze 500 tys, co 5 mln złotych? Każdy znajdzie coś dla siebie ;)
V8 Vantage - bazowy model angielskiego producenta, co nie znaczy, że powolny czy nudny.
Pod maską jak sama nazwa wskazuje, silnik V8 4.7 litra, wolnossący o mocy w okolicach 425 KM. Maksymalnie pojedzie 290 km/h, a do pierwszej setki ruszy w poniżej 5 sekund.
Dostępny jako coupe oraz cabrio (o nazwie V8 Vantage Roadster). Opcjonalnie możemy wybrać wersję z dopiską S, jest odrobinę mocniejsza i ma twardsze zestrojenie układu kierowniczego i zawieszenia, trochę lepiej śmiga po łukach ;)
V12 Vantage - droższa i dużo szybsza wersja Vantage'a zaopatrzona w V12 o pojemności 6,0 l.
Nieco ostrzej wystylizowany od podstawowej wersji. Również występuje z pakietem S i również można nabyć go w formie kabrio dla lubiących powiew powietrza podczas jazdy. Wewnątrz luksusy w najczystszej postaci. W końcu mamy do czynienia z autem kosztującym w granicach miliona złotych.

Za tę kwotę możecie dostać dosłownie każdy kolor lub kombinację kolorów wnętrza jakie tylko sobie zażyczycie. W Astonie poważnie podchodzą do kwestii indywidualizacji każdego jednego egzemplarza, aby żaden klient nie miał najmniejszego poczucia niedosytu.
DB9 - kontynuator słynnej serii DB, o której wspominałem na początku. Większy, bardziej nastawiony na bezstresowe poruszanie się niż na wyczyn. Mój ulubiony model, ma zniewalający design, przyznajcie ;)
Cudowna sylwetka o płynnym kształcie i charakterystycznym dla Aston Martina tyle zakończonym falą ku górze. Występuje w wersji coupe oraz kabriolet, czyli Volante. Czyż to nie jest przepiękny przydomek? Także tu znajdziemy silniki V8, ale trochę mocniejsze niż w przypadku Vantage.
Przy okazji DB9 pozwolę sobie wtrącić drobną ciekawostkę na temat wnętrza każdego obecnego Astona, pewnego rodzaju znak wyróżniający markę, a mianowicie wskazówki zegarów biegnące w przeciwnych kierunkach. Bardzo fajny i oryginalny efekt, niby drobiazg, a dodaje smaczku :D
Kluczyk też jest ciekawy. Jest to swojego rodzaju kostka, którą wsuwamy w szczelinę na konsoli środkowej. Służy do odpalania auta, a jej końcówka jest kryształowa i wygląda ślicznie! :)
Nie znajdziemy wprawdzie usportowionych wersji (niedwano był nim model DBS, już nieprodukowany), ale dostajemy od Astona coś w zamian: odmianę limitowaną Carbon Edition. Ma czarny jak smoła lakier, karbonowe wstawki we wnętrzu i parę innych dodatków. Gdyby to było za mało, czytajcie dalej ;)
Virage - model plasujący się pomiędzy DB9 a niedawnym DBS.
Bardziej angażujący w prowadzeniu, ale jeszcze nie wyczynowy. Z wyglądu podobny do DB9, choć z drobnymi różnicami. Ma nowocześniejszą platformę, na której się porusza. Dla osób chcących i komfortu, i sportu będzie w sam raz. Powtórzę się znowu, ale spójrzcie tylko na te linie, te przetłoczenia! Cudo :D
Vanquish - i tu dochodzimy już do swojego rodzaju ewenementu i prawdziwej wyjątkowości. Jest to model dostępny tylko z silnikiem V12 o mocy 570 koni mechanicznych, a do 100 km/h rusza w 3,8 sekundy.
Bezpośredni następca DBS-a. Jeden z przedstawicieli wymierającego już gatunku wolnossących (bez doładowania) 12-cylindrowych silników. Ekologia i wszechobecne normy spalania i emisji spalin powoli uśmiercają ten wynalazek bogów motoryzacji. Zatem warto jeszcze zaznać tej przyjemności.
A czym jest owa przyjemność? A no np. prędkość maksymalna wynosząca ponad 320 kilometrów na godzinę, unikalny i niepowtarzalny styl, no i to bezcenne uczucie, gdy spoglądasz z politowaniem na kierowcę siedzącego w Ferrari, bo wiesz, że kupiłeś auto elitarne i bardziej wyrafinowane niż od producenta czerwonych koszulek, czapeczek i innych gadżetów z Włoch. Jak każdy z dwudrzwiowych modeli tego producenta, także i ten jest do kupienia w odmianach z dachem oraz bez niego (Volante).
Rapide - odpowiedź na Porsche Panamerę oraz inne piekielne limuzyny, w tym Maserati Quattroporte czy Audi RS7. Niezbyt zaskakującym faktem jest występowanie wersji S. Przynajmniej kabrioleta nie zrobili... ;D Ale na poważnie, bardzo dostojny, a jednocześnie dynamiczny wygląd, bardzo dobre właściwości jezdne jak na limuzynę o sporych rozmiarach, silniki jak w innych modelach brytyjskiej marki.
Osobiście uważam, że prestiżem i klasą przerasta znacząco propozycje niemieckie. Jedynie Maserati może mu pod tym względem dorównać :) I w tym przypadku udało się zgrabnie wkomponować elementy kluczowe stylizacji w całość bryły, osoby z tyłu (o ile nie mają 2 metrów wzrostu) będą podróżowały w luksusowych i rozpieszczających warunkach.
Ponieważ nie ma tu tylnej kanapy, a zamiast tego osobne pełnoprawne fotele, każdy z pasażerów jest pewnie trzymany na zakrętach, a ci z tyłu będą mieli sporo przestrzeni na szerokość. Podróże w trójkę z tyłu zdecydowanie i stanowczo odradzam! ;) W bagażniku spokojnie zmieści się zestaw kijów golfowych lub broń + akcesoria na polowania.


Rzecz jasna, dochodzą do tego co jakiś czas projekty ściśle limitowane, często do kilku sztuk oraz modele, które nie mają bezpośrednich poprzedników ani następców. W tej pierwszej grupie warto wyróżnić np. Astona Martina V12 Zagato, zaprojektowanego przez włoskie studio designu Zagato. Przykładem drugiej grupy aut jest Aston Martin One-77 czyli brytyjski supersamochód osiągający 355 km/h (!) Całkiem niedawno odsłonięty został też zupełnie nowy pojazd na potrzeby nowej części filmu Bonda pt. "Spectre". Nazywa się DB10, ale niech Was nie zmyli ta nazwa. Zostanie zrobionych tylko 10 sztuk, nie będą one produkowane seryjnie i sprzedawane, aczkolwiek to auto pokazuje kierunek, w jakim pójdzie brytyjska marka i jak może wyglądać rynkowy następca DB9.
 |
| Model DB10 będzie autem głównego bohatera w "Spectre" |
 |
| Superauto ze stajni Astona - model "One-77" |
 |
| Model V12 wystylizowany przez studio designu "Zagato" |
Na koniec moja opinia o manufakturze: Moim zdaniem ta marka jest jedną z tych wisienek na torcie, jakim jest świat motoryzacji. Nie skupia się ona bezpośrednio na osiągach i biciu rekordów prędkości. Ważne jest w tych autach piękno, styl, prestiż i klasa, a także luksus i poczucie obcowania z wyjątkowym, zindywidualizowanym produktem. Bardzo lubię ich podejście do budowania aut. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że są artystami kreującymi dzieła sztuki na kołach, poruszające i budzące szacunek. Mają wyrazisty i charakterystyczny styl, a takie cechy w autach baaardzo lubię :D Co niemniej ważne, nie skupiają się na nowinkach technicznych i prezentowaniu co pół roku face-liftingów i tym podobnych zabiegów marketingowych, tworzą auta z duszą, a gdy zaprojektują już nowy model, do premiery następnego ten istniejący będzie już idealnie dopracowany, więc tym bardziej jego następca. Krótko mówiąc, kocham tę markę i podziwiam, podbiła moje serce i na pewno ujrzycie jeszcze m.in. w notowaniu
"Współczesne Top50" jeden z modeli Astona Martina.
Tym optymistycznym akcentem kończę na dziś, dziękuję każdemu kto dobrnął do końca tego materiału, i tym którzy choćby zerknęli na zdjęcia ;D