NUMER 40: BMW M3 GTS (2010)
Kontynuujemy naszą podróż po najlepszych moim zdaniem i najbardziej charakterystycznych dziełach motoryzacji współczesnej. Dzisiejszy kandydat wywodzi się z marki od zawsze kojarzącej się z frajdą z jazdy, tylnym napędem i ładnie brzmiących jednostek. Mowa oczywiście o BMW. Aczkolwiek ostatnimi czasy da się zauważyć, że BMW zaczyna wkraczać w nowoczesność pełną gębą, co bardzo martwi zwolenników, wręcz wyznawców marki. Wszędzie widać teraz turbodoładowanie, downsizing, sztuczne generowanie dźwięku silnika, i niestety BMW powoli przestaje być od tego wyjątkiem. Zapewne ci z Was, którzy znają choć kilka modeli spod znaku M z ostatniego ćwierćwiecza, kojarzą, że BMW trudziło się montowaniem w pikantnych modelach serii M jednostek takich jak: R6, V8, zdarzały się też V10 i V12.
I co ważne, najczęściej były one wolnossące, czyli nie były wspomagane przez sprężarki, kompresory, turbiny i Bóg wie, co jeszcze innego. Po prostu same oddychały "pełną piersią", i za to tak wszyscy je kochali i kochają. A co mamy dziś? W zwykłych modelach już tylko topowe wersje mają rzędową szóstkę, czyli 6-cylindrowy silnik z cylindrami w jednym rzędzie, lub 8-cylindrowe, a każdy model poniżej topowego pomimo oznaczenia np. 328i (czyli jedna z wersji serii 3) wcale nie oznacza pojemności 2,8 litra, a... 2 litry, i to z czterech cylindrów. No cóż, takie mamy czasy, postęp....
Okej, ale teraz powiedzmy coś więcej o tytułowym modelu. Przede wszystkim jest to ostatni model z bastionu wolnossących w gamie M (następca ma już silnik 6-cylindrowy z dwoma turbinami), a wersja GTS, której produkcja została ograniczona do 99 sztuk, jest najbardziej jadowitą i najzwinniejszą wersją M3. Zacznijmy od danych technicznych: 4,4 litra pojemności, wolnossące V8, 450 koni mechanicznych, 0-100 km/h w 4,4 sekundy, prędkość maksymalna 305 km/h. Całkiem nieźle, co? Cena każdego egzemplarza, ze względu na niewielką ilość egzemplarzy, była jednak powalająca: 115 000 euro i wzwyż.
Co wyróżnia ją spośród innych M3? Ma specjalny pakiet spojlerów, był dostępny tylko w czterech kolorach, zastosowanie większej ilości lekkich materiałów w karoserii, oraz pozbawienie większości udogodnień we wnętrzu, co również ma ograniczyć masę pojazdu, mamy też wyczynowe fotele, klatkę bezpieczeństwa za fotelami, nie znajdziemy też tylnej kanapy, a w zamian gaśnicę na wszelki wypadek, zastosowano też bardziej wyczynowe opony i poprawiono to i owo w układzie jezdnym.
Te wszystkie zmiany sprawiają, że M3 GTS stał się dużo zwinniejszy i szybszy od standardowej odmiany. Ceną za tę zaletę jest niestety ograniczony komfort podróżowania, ale bądźmy szczerzy, czy przy 100 jeżdżących po świecie egzemplarzach chcielibyście nim jeździć po bułki do sklepu albo odebrać żonę (męża) z pracy? Ten model daje do zrozumienia, że wprawdzie jest dopuszczony do ruchu drogowego, ale jego prawdziwym naturalnym środowiskiem jest tor wyścigowy. O tak, tutaj pokazuje, na co go stać, potrafi dać łupnia większym i silniejszym konkurentom, no i co nie mniej ważne, szansa, że spotkasz drugiego takiego na track days (dni otwarte na torze), jest raczej niewielka.
A tak na marginesie, jedyny jak dla mnie słuszny kolor tego modelu to ten charakterystyczny wściekły pomarańczowy, który widzicie na zdjęciach. W połączeniu z czarnymi kołami i elementami nadwozia robi odpowiednie wrażenie, bo nie oszukujmy się, również do tego służy ten wóz :)
A tak na marginesie, jedyny jak dla mnie słuszny kolor tego modelu to ten charakterystyczny wściekły pomarańczowy, który widzicie na zdjęciach. W połączeniu z czarnymi kołami i elementami nadwozia robi odpowiednie wrażenie, bo nie oszukujmy się, również do tego służy ten wóz :)
V-ósemka gra piękne melodie, niestety będące już znakiem przeszłości, symbolem końca pewnej epoki dla motoryzacji, auto prowadzi się jak po szynach, niczym marzenie, na prawym fotelu siedzi nasza druga połówka, a na zewnątrz piękna, słoneczna pogoda, rozgrzany, czarny jak smoła asfalt, i zapach palonej gumy, rozgrzanych do czerwoności hamulców oraz spalanego paliwa. Czy można w życiu chcieć jeszcze czegoś więcej? Zapraszam już niebawem do kolejnych wpisów ;)
ŹRÓDŁO ZDJĘĆ: NetCarShow
ŹRÓDŁO ZDJĘĆ: NetCarShow








