NUMER 38 : Honda Civic Type R (2015)
Witam serdecznie w kolejnym artykule!
W dzisiejszym odcinku zajmiemy się kolejnym kandydatem do mojego dość obszernego garażu marzeń. Będzie nim samochód, który zaliczył niedawno powiedzmy "wielki comeback", czyli powrót na rynek po kilku latach nieobecności i podsycania oczekiwania potencjalnych klientów i fanów modelu. Pochodzi z Japonii, jest reprezentantem klasy hot-hatch (szybkie kompakty), ma dużo spojlerów, dużo mocy i dużo do udowodnienia, odkąd poprzednia jego generacja przestała być sprzedawana w 2011 roku. Od tego czasu konkurencja znacznie urosła w siłę i każdy chce zgarnąć chwałę dla siebie.
Jest to model, który Honda dopracowywała w tajemnicy przez dobrych kilka lat, stopniując napięcie. Wpierw ogłosili kilka lat temu, że pracują nad kolejną edycją legendy tej marki. Z kolejnymi latami ostrożnie ukazywali niuanse w stylistyce następcy, aż w 2014 roku pokazali bardzo obiecujący concept car, zapowiadający seryjny model. Co bardziej zapaleni do zakupu musieli jednak poczekać jeszcze trochę ponad rok, jako że dopiero od kilku miesięcy producent zbiera zamówienia i produkuje ów model. Tym, co bardzo mnie ucieszyło, były niewielkie zmiany w wyglądzie w stosunku do prototypu.
Często przecież odnosimy wrażenie, że najpierw firma wodzi nas za nos, pokazując rewelacyjny prototyp i opowiadając, że seryjny model będzie czerpał pełnymi garściami z pierwowzoru, po czym ostatecznie mamy do czynienia z autem niewiele "odważniejszym" w wyglądzie niż poczciwy Volkswagen Golf VI czy VII, a cały czar gdzieś się rozmywa.
Ale nie tym razem! Honda nadała swojej "perełce" bardzo agresywny, wręcz nieco zalatujący poważnym tuningiem design, ale o to przecież chodzi! Według mnie, jeśli już decydowałbym się na hot hatcha, chciałbym, aby nie był potem na parkingu mylony z wersją, która ma zwykły silnik 1.8 o mocy około 140 KM. Gorący hatchback ma epatować mocą, agresją, ma stawiać często mocniejsze auta pod ścianą, ma służyć poprawianiu ego właściciela podczas każdej przejażdżki, także podczas postoju, gdy ów właściciel spogląda na swoje cudeńko z błyskiem w oku.
Hot hatch ma wzbudzać szacunek, podziw, strach i swoim wyglądem mówić przechodniom: "jeśli nie jesteś jednym z nas, lepiej nie podchodź za blisko". Wiem, wiem... niektórzy powiedzą, że nie każdy chce zwracać na siebie uwagę, że chce przede wszystkim szybki wóz, który będzie się dobrze maskował w zalewie innych pospolitych pojazdów. Ale w mojej opinii w latach, gdy gorące hatchbacki zyskiwały na znaczeniu, wiele z nich jednak starało się "zastąpić" auta sportowe, kosztujące niewiele więcej od nich. Jeśli ktoś będzie marudził na przesadną stylizację obecnej Type R, znajdzie też coś dla siebie, bo rynek jest naprawdę bogaty i rozmaity, każdy wybierze, co mu w duszy zagra. Przykłady? VW Golf GTI, Skoda Octavia RS, Audi S3, i jeszcze parę innych.
Ale wróćmy do Civica. Z blogerskiego obowiązku podaję kilka liczb: silnik benzynowy 2.0 z turbo, 310 koni mechanicznych, przyspieszenie 0-100 km/h w 6 sekund, napęd przedni, prędkość maksymalna w granicach 270 km/h, moment obrotowy 400 niutonometrów, 6-biegowa ręczna skrzynia biegów, cena na polskim rynku od 144 000 złotych.
No ale co znaczą te liczby w normalnym języku? A no to, że z taką mocą i takim przyspieszeniem Honda Civic Type R automatycznie wskakuje do grona najmocniejszych i najszybszych przednionapędowych hatchbacków, jakie kiedykolwiek seryjnie zrobiono. Co ważne, prędkość max. nie jest sztucznie ograniczona przez blokadę, więc na niemieckiej autostradzie z gazem w podłodze wyprzedzimy różne Mercedesy AMG czy Audi RS itp. (mają one często blokadę do 250 km/h). Zarówno skrzynia biegów, jak i cały układ napędowy zebrały całe góry pochwał od dziennikarzy, zasiadających w tym modelu.
Silnik, w odróżnieniu od poprzedników, jest teraz turbodoładowany, ale tutaj konstruktorzy nie mieli specjalnie wyjścia przy obecnej konkurencji: albo duża pojemność, albo mniejsza + turbo. Jak prawie wszyscy, wybrali tę drugą. Ma to swoje plusy i minusy. Plusy? Lepsze uczucie wbijania w fotel przy pełnym gazie, większa elastyczność, no i przy nieco delikatniejszym traktowaniu rozsądne spalanie (testowe średnie wg dziennikarzy: 10 litrów/100 kilometrów). Minusy to przede wszystkim występowanie turbodziury, czyli moment pomiędzy wciśnięciem pedału gazu, a rozkręceniem się turbiny. Podobno technicy Hondy sobie z tym jakoś poradzili, ale żeby to ocenić, to musiałbym mieć okazję pojeździć :D
Testujący ten model zwracali też uwagę, że nastawy tego samochodu są dobrze zbalansowane. Nie mamy więc uczucia, że zawieszenie jest z betonu, a silnik próbuje dosłownie "wyskoczyć" z maski. Jest to więc uniwersalny samochód, w tygodniu służący do przemieszczania się, a w weekendy do wypadów na tor wyścigowy. Komfort akustyczny też jest na zaskakująco dobrym poziomie, oczywiście dopóki nie wkroczymy na tę drugą połowę obrotomierza (od 4 tys. obrotów na minutę wzwyż). Wtedy zaczynają dziać się cuda, zwłaszcza gdy wciśniemy przycisk +R. Powoduje on utwardzenie, i wyostrzenie reakcji silnika i zawieszenia.
Skoro już mówimy o wrażeniach z jazdy, mam ważny argument, aby usprawiedliwić dla niektórych przesadzony wygląd. Otóż całe to ospojlerowanie i obłożenie wlotami powietrza i czadowym (moim zdaniem) spojlerem na klapie ma swoją ważną funkcję. Otóż służy ono dociskaniu pojazdu do nawierzchni i poprawianiu jego aerodynamiki, co oczywiście ma przełożenie na fantastyczne prowadzenie, precyzyjne i neutralne, Type R dosłownie klei się do podłoża. Również hamulce są doskonałe, bo rozgrzane zatrzymują auto ze 100 km/h w 33,6 metra, co jest wynikiem typowym dla aut pokroju Lamborghini czy Porsche.
Honda pokazała, że nie żartuje, pod względem dynamiki i uniwersalności zastosowania wysoko podnosi poprzeczkę innym przednionapędowym hot hatchom. Na dowód warto wspomnieć, że na osławionej Pętli Północnej toru Nurburgring uzyskała czas 7:50,63 min. ustanawiając tym samym nowy rekord na tym torze dla kompaktowych aut z napędem na przód. To lepszy czas od wielu aut, które nie mają tak uniwersalnego zastosowania. Ponadto, firma oponiarska Continental opracowała i produkuje do tego modelu specjalny model opon, które pozwalają Civicowi pokazać swój pełen pazur. Poniżej zobaczcie koniecznie krótkie zestawienie tego modelu z Leonem z kolei na torze Hockenheim (skan zrobiony z magazynu Auto Moto 11/2015).
Warto też zwrócić uwagę na fakt, że Honda już od kilku lat startuje wyścigowym odpowiednikiem naszej Type R w WTCC (światowe wyścigi aut turystycznych), nietrudno zatem dojść do wniosku, że całą wiedza i doświadczenie z modelu wyczynowego przenieśli na auto seryjne. Czuć w nim wyraźnie klimat auta wyczynowego, i to jest w nim mega fajne! Nie mamy wrażenia, że jest to zwykły Civic z doklejonymi akcesoriami i włożonym na siłę mocnym silnikiem, tylko kompetentnym, dopracowanym do szczegółów modelem.
Podsumowując, niezmiernie cieszę się, że mimo obecnych tendencji pro ekologicznych w motoryzacji Honda wypuściła na rynek nowego Civic Type R, bo jest to auto w każdym calu cudowne, dopracowane i piekielnie szybkie, z pewnością utrze nosa wielu szybszym autom. Ma zawadiacki wygląd, mocny charakter, wyróżnia się wśród innych hot hatchy. Myślę, że producent doskonale wie, jaki potencjał marketingowy drzemie w nazwie Type R, i model ten wpłynie jak najbardziej pozytywnie na postrzeganie marki na rynku. Nie da się ukryć, że ostatnio marka nie miała się specjalnie czym chwalić, jeśli chodzi o auta wzbudzające emocje, ale teraz zmieni się to diametralnie, bo niedługo wejdzie na rynek również nowa Honda NSX, superauto z napędem hybrydowym, dwumiejscowe, rasowe coupe, na które też czekamy z wielką niecierpliwością :)
No ale co znaczą te liczby w normalnym języku? A no to, że z taką mocą i takim przyspieszeniem Honda Civic Type R automatycznie wskakuje do grona najmocniejszych i najszybszych przednionapędowych hatchbacków, jakie kiedykolwiek seryjnie zrobiono. Co ważne, prędkość max. nie jest sztucznie ograniczona przez blokadę, więc na niemieckiej autostradzie z gazem w podłodze wyprzedzimy różne Mercedesy AMG czy Audi RS itp. (mają one często blokadę do 250 km/h). Zarówno skrzynia biegów, jak i cały układ napędowy zebrały całe góry pochwał od dziennikarzy, zasiadających w tym modelu.
Silnik, w odróżnieniu od poprzedników, jest teraz turbodoładowany, ale tutaj konstruktorzy nie mieli specjalnie wyjścia przy obecnej konkurencji: albo duża pojemność, albo mniejsza + turbo. Jak prawie wszyscy, wybrali tę drugą. Ma to swoje plusy i minusy. Plusy? Lepsze uczucie wbijania w fotel przy pełnym gazie, większa elastyczność, no i przy nieco delikatniejszym traktowaniu rozsądne spalanie (testowe średnie wg dziennikarzy: 10 litrów/100 kilometrów). Minusy to przede wszystkim występowanie turbodziury, czyli moment pomiędzy wciśnięciem pedału gazu, a rozkręceniem się turbiny. Podobno technicy Hondy sobie z tym jakoś poradzili, ale żeby to ocenić, to musiałbym mieć okazję pojeździć :D
Testujący ten model zwracali też uwagę, że nastawy tego samochodu są dobrze zbalansowane. Nie mamy więc uczucia, że zawieszenie jest z betonu, a silnik próbuje dosłownie "wyskoczyć" z maski. Jest to więc uniwersalny samochód, w tygodniu służący do przemieszczania się, a w weekendy do wypadów na tor wyścigowy. Komfort akustyczny też jest na zaskakująco dobrym poziomie, oczywiście dopóki nie wkroczymy na tę drugą połowę obrotomierza (od 4 tys. obrotów na minutę wzwyż). Wtedy zaczynają dziać się cuda, zwłaszcza gdy wciśniemy przycisk +R. Powoduje on utwardzenie, i wyostrzenie reakcji silnika i zawieszenia.
Skoro już mówimy o wrażeniach z jazdy, mam ważny argument, aby usprawiedliwić dla niektórych przesadzony wygląd. Otóż całe to ospojlerowanie i obłożenie wlotami powietrza i czadowym (moim zdaniem) spojlerem na klapie ma swoją ważną funkcję. Otóż służy ono dociskaniu pojazdu do nawierzchni i poprawianiu jego aerodynamiki, co oczywiście ma przełożenie na fantastyczne prowadzenie, precyzyjne i neutralne, Type R dosłownie klei się do podłoża. Również hamulce są doskonałe, bo rozgrzane zatrzymują auto ze 100 km/h w 33,6 metra, co jest wynikiem typowym dla aut pokroju Lamborghini czy Porsche.
Honda pokazała, że nie żartuje, pod względem dynamiki i uniwersalności zastosowania wysoko podnosi poprzeczkę innym przednionapędowym hot hatchom. Na dowód warto wspomnieć, że na osławionej Pętli Północnej toru Nurburgring uzyskała czas 7:50,63 min. ustanawiając tym samym nowy rekord na tym torze dla kompaktowych aut z napędem na przód. To lepszy czas od wielu aut, które nie mają tak uniwersalnego zastosowania. Ponadto, firma oponiarska Continental opracowała i produkuje do tego modelu specjalny model opon, które pozwalają Civicowi pokazać swój pełen pazur. Poniżej zobaczcie koniecznie krótkie zestawienie tego modelu z Leonem z kolei na torze Hockenheim (skan zrobiony z magazynu Auto Moto 11/2015).
Warto też zwrócić uwagę na fakt, że Honda już od kilku lat startuje wyścigowym odpowiednikiem naszej Type R w WTCC (światowe wyścigi aut turystycznych), nietrudno zatem dojść do wniosku, że całą wiedza i doświadczenie z modelu wyczynowego przenieśli na auto seryjne. Czuć w nim wyraźnie klimat auta wyczynowego, i to jest w nim mega fajne! Nie mamy wrażenia, że jest to zwykły Civic z doklejonymi akcesoriami i włożonym na siłę mocnym silnikiem, tylko kompetentnym, dopracowanym do szczegółów modelem.
Podsumowując, niezmiernie cieszę się, że mimo obecnych tendencji pro ekologicznych w motoryzacji Honda wypuściła na rynek nowego Civic Type R, bo jest to auto w każdym calu cudowne, dopracowane i piekielnie szybkie, z pewnością utrze nosa wielu szybszym autom. Ma zawadiacki wygląd, mocny charakter, wyróżnia się wśród innych hot hatchy. Myślę, że producent doskonale wie, jaki potencjał marketingowy drzemie w nazwie Type R, i model ten wpłynie jak najbardziej pozytywnie na postrzeganie marki na rynku. Nie da się ukryć, że ostatnio marka nie miała się specjalnie czym chwalić, jeśli chodzi o auta wzbudzające emocje, ale teraz zmieni się to diametralnie, bo niedługo wejdzie na rynek również nowa Honda NSX, superauto z napędem hybrydowym, dwumiejscowe, rasowe coupe, na które też czekamy z wielką niecierpliwością :)
Do następnego artykułu! ;)
Źródła: NetCarShow , dane, wrażenia z jazdy i porównanie: Auto Moto nr 11/2015 (234)











