piątek, 28 sierpnia 2015

MotoAlfabet

Citroen



Witajcie w kolejnym artykule! Tym razem poruszymy kwestię pewnego francuskiego producenta z długą tradycją budowania wygodnych samochodów w przystępnej cenie. Pierwszy model tej marki został wypuszczony na rynek po I wojnie światowej, około 1919 roku. Warto też w ramach wstępu powiedzieć, że pomysł na logo wziął się od wielkich kół zębatych z zazębieniem daszkowym, które były wytwarzane przez przedsiębiorstwo. (zdjęcie poniżej).



Generalnie rzecz biorąc, patrząc na oferowaną obecnie i w niedalekiej przeszłości gamę aut, można zaryzykować stwierdzenie, że marka Citroen trudni się produkowaniem samochodów, które mają być przede wszystkim wygodne, innowacyjne i dość awangardowe, czy to pod względem designu, czy też zastosowanego wyposażenia czy technologii. Co ważne, wszystko to najczęściej otrzymujemy w przystępnej cenie, w przeciwieństwie do wielu konkurentów, odznaczających się podobnymi walorami. W autach tej marki nie uświadczymy obecnie sportowych, podnoszących ciśnienie odmian modeli, mających po 300 koni mechanicznych i betonowo twarde zawieszenia. Wręcz przeciwnie, często da się zauważyć, że może odrobinę przesadzają z tą całą wygodą, w końcu dziś wiele aut innych marek osiągnęło dobry kompromis pomiędzy dobrym prowadzeniem, a odpowiednią wygodą jazdy. Citroen zdecydowanie optuje za tym drugim. Pewnym wyjątkiem jest w tym miejscu sub-marka Citroena, o nazwie DS, ale o niej troszkę później. Warto też wspomnieć, że Citroen jest swojego rodzaju innowatorem wielu stosowanych dziś rozwiązań w motoryzacji. Także dziś przetoczyły się przez rynek modele z np. nieruchomym środkiem kierownicy (obraca się tylko wieniec, który trzymamy dłońmi) czy elektronicznymi zegarami, w których prędkość pokazywana jest cyfrowo, a obrotomierz to zapalające się i gasnące "kwadraciki" (zdjęcie poniżej). Jeszcze wracając do komfortu, Citroen często oferuje seryjnie, "w cenie" dodatki w wyposażeniu, za które u konkurencji trzeba dopłacać, a to bardzo podoba się wielu klientom, bo czują się wtedy rozpieszczeni zaoferowanym produktem.


Zapraszam na moją jazdę próbną Audi R8  >>>>>>>  Audi R8

No dobrze, wiemy już, z czym wiązać markę Citroen, a zatem przyjrzyjmy się teraz, co znajdziemy na wystawach dilerów tej marki:
C1 - najmniejszy z oferowanych przez Citroena pojazdów, jeden z tzw. trojaczków z czeskiego miasta Kolin, gdzie robione są też Toyota Aygo i Peugeot 108. Poręczny w mieście, ekonomiczny i uroczy z wyglądu, zaskakująco pojemny jak na swoje rozmiary.










C3 - przedstawiciel aut klasy B, czyli aut miejskich, rywal Skody Fabii, VW Polo czy Forda Fiesty, nieco większy od C1, w opcji ma tzw. panoramiczną przednią szybę, daleko zachodzącą na dach. Dość dojrzała konstrukcja, jako że C3 wytwarzany jest od 2002 roku, obecnie w salonach II generacja po face liftingu (modernizacji). Mocniejsze niż w C1 jednostki napędowe.





C3 Picasso - jeden z tzw. mikrovanów, czyli vanów typowo do miasta, mały z zewnątrz, duży w środku, podwozie i silniki jak w zwykłym C3. Dobry dla młodej, aktywnej rodziny, wg mnie bardzo ciekawie wystylizowany, w dobrej cenie.




C4 -
przedstawiciel kompaktów, konkurentami są Peugeot 308, Renault Megane czy Toyota Auris, zachowawczy w wyglądzie, jak również we wnętrzu i jeśli chodzi o zastosowane rozwiązania. Na tle poprzednika może nie tak przyciągający wzrok, ale to solidny i przyzwoity kandydat dla osób o niewygórowanych wymaganiach.



C4 Cactus - ostatnia nowość Citroena, mimo swojej nazwy bazuje na C3, bardzo ekstrawagancki stylizacyjnie, można w uproszczeniu przyjąć, że to C4 z podniesionym zawieszeniem, stylizowany na modne ostatnio terenówki. Główne cechy to: lekkie i zwinne nadwozie, ciekawe i nietuzinkowe wnętrze, prostota konstrukcji, co wróży niezawodność i wytrzymałość. Ciekawym rozwiązaniem są tzw. Airbumps, czyli miękkie panele wypełnione powietrzem, zapobiegające drobnym kolizjom w mieście, np podczas parkowania, znajdują się między przednimi lampami, na bokach i z tyłu auta.





C4 Picasso - reprezentant segmentu vanów, w wersjach 5- i 7-osobowej (Grand Picasso), przepastne wnętrze, duża funkcjonalność (schowki, wnęki na wszelkiego rodzaju drobiazgi), komfortowo nastawiony, idealny na długie podróże z kompletem pasażerów. Wygląd nieco wyróżnia się na tle innych aut rodzinnych, nowoczesna deska rozdzielcza, bogate wyposażenie z zakresu komfortu i bezpieczeństwa pasażerów.






C-Elysee - sedan klasy miejskiej, tani, prosty i łatwy w obsłudze, dość pojemny jak na swoją klasę aut, moim zdaniem ładniejszy od rywali, np. Renault Talia czy Fiata Linea. Nie uświadczymy tu najwyższych możliwych systemów z zakresu komfortu, przeciętne auto dla osób, które po prostu chcą się przemieszczać z punktu A do B i nie oczekują wiele więcej. To jeden z najtańszych sedanów na rynku.




Koniecznie zajrzyj na relację z GT Polonia 2015 >>>>>>>> Gran Turismo Polonia 2015


C5 - sedan klasy średniej, rywal takich tuz motoryzacji jak VW Passat, Ford Mondeo czy Opel Insignia. Niebywale luksusowy, wręcz płynący po drodze krążownik, nie lubi agresywnej jazdy, najlepszy na długie trasy, bogato wyposażony, przytulny i kojący nerwy samochód, polecam dla prezesów firm ceniących sobie przede wszystkim wygodę jazdy. Dostępny także jako tradycyjne kombi i uterenowione kombi (Cross Tourer).





Berlingo - jest to auto dostawcze lub w wersji Multispace rodzinny kombivan, ale jednak o pochodzeniu dostawczaka. Bardzo pojemny, dobry dla firm czy rodzin ciągle przewożących rozmaite bagaże, funkcjonalny i ekonomiczny. W opcji 7-osobowy.





Nemo - najmniejszy z dostawczej palety aut Citroena, zwinny, atrakcyjny cenowo, ekonomiczny, najlepszy dla małych firm i rodziny z małymi dziećmi (wersja osobowa o nazwie Nemo Combi).



Jumpy - dostawczak lub duży van, trochę większy od Berlingo, jeszcze pojemniejszy, podobnie jak Berlingo ma odsuwane boczne tylne drzwi. Jeśli jednak nawet ten Wam nie odpowiada jest jeszcze jeden model...




Jumper - wielka, niesamowicie pojemna furgonetka, można nią urządzić nawet małą przeprowadzkę, do przewożenia sporych gabarytów, dużej ilości towarów, dostępny również w wersji Combi, czyli możemy zabrać na przejażdżkę nawet dwucyfrową liczbę pasażerów, oczywiście legalnie ;) 





Znacie już zatem większość oferty Citroena, ale została nam jeszcze jedna rzecz. Otóż wspomniałem wcześniej o pewnym oddziale marki zwanym DS - do niedawna pod tym symbolem kryły się modele zaprojektowane przez samego Citroena i opatrzone logiem DS i Citroena, obecnie jest to osobna marka Citroena (pełna nazwa: DS Automobiles) odpowiedzialna za tworzenie modeli o bardziej luksusowym i elitarnym charakterze. Jest to coś w rodzaju Lexusa dla Toyoty czy Infiniti dla Lexusa. Ponieważ Citroen powszechnie nie uchodzi za markę premium, tę rolę mają grać właśnie modele DS. Po usamodzielnieniu się tej marki nie znajdziemy już symboli "daszka" np. na kierownicy czy na tylnej klapie. Rzecz jasna modele DS wypuszczone przed procesem separacji marki nadal mają wspólne dla obu marek logo, ale już nowe konstrukcje debiutujące w tym momencie czy w przyszłości zyskają własną tożsamość. 

Tu znajdziesz nr 40 notowania Współczesne Top50 >>>>>>> BMW M3 GTS

W takim razie przyjrzyjmy się ofercie DS-a, którego kupić można w wybranych salonach Citroena:

DS3 - najmniejszy z modeli, krótko mówiąc jest to prestiżowe miejskie wozidełko, które jest oferowane również z mocnymi silnikami (nawet 200 koni mechanicznych) dla podkręcenia emocji jadącego, szykowny, stylowy i posiadający duże możliwości personalizacji, np. dach i karoseria w różnych kompozycjach kolorystycznych, czy choćby ozdoby zewnętrzne i wewnętrzne. Jakość materiałów we wnętrzu jest lepsza niż w mniej prestiżowym C3, na którym bazuje. Ma też twardsze zawieszenie i precyzyjny układ kierowniczy, co ma sugerować, że ten model jest czymś więcej niż tylko C3 z inną karoserią. Mnie osobiście bardzo się podoba. Dostępny z odsuwanym dachem.







DS4 - kompaktowy model klasy premium, rywal Audi A3, Mercedesa klasy A czy BMW serii 1, również z mocnymi silnikami, również ma inne nastawy niż tradycyjny model C4 i kosztuje również trochę więcej. Jest to drugi ze współczesnych DS-ów, który zadebiutował niedługo po DS3. Niedługo przejdzie face-lifting, dzięki któremu pozbędzie się znaczka Citroena. Zapewne wprowadzone zostaną modyfikacje w wyglądzie, wyposażeniu, kolorystyki i wzorów felg, na rewolucję póki co się nie zanosi.







DS5 - póki co największy i najbardziej awangardowy w palecie DS-a, pełnoprawny pięcioosobowy model, ze sporą ilością miejsca na bagaż, nietuzinkowymi elementami designu, bogatym wnętrzem i z ceną od około 100 000 złotych. Jest mieszanką kombi, limuzyny i coupe, nie można go jednoznacznie sklasyfikować w jednym segmencie, i chyba właśnie dlatego sporo osób w Europie zdecydowało się go zakupić. Śmiało podąża własnym nurtem, nie podpatruje konkurencji, sam chce wyznaczać trendy. Właśnie przeszedł lifting, nazwa modelu zmieniła się z Citroena DS5 na dziwnie brzmiące DS DS5.





Jeśli chodzi o przyszłe plany marki, to na pewno zauważymy większe nastawienie na przeżywający boom w Europie segment SUV-ów i aut o uterenowionym charakterze. Być może przed 2020 rokiem zobaczymy dużą terenówkę pokroju BMW X5 czy Toyoty Land Cruiser. Prawdopodobnie za kilka lat znikną z oferty takie modele jak C3, czy C4. Zostaną zastąpione podniesionymi, bardziej masywnymi odpowiednikami. Marka DS natomiast planuje ekspansję rynków, również wprowadzi kilka podwyższonych modeli, przybędzie też kilka limuzyn o tradycyjnej, eleganckiej i wyrafinowanej linii i klasycznych detalach w designie. Skąd ta pogoń za byciem premium? Dlatego, że obecnie marki popularne odnotowują spadek sprzedaży, natomiast coraz więcej ludzi, gdy przychodzi do kupna nowego auta, decyduje się dopłacić do lepszego wizerunku i lepszej jakości. Oczywiście z dnia na dzień nie są to zmiany drastyczne, ale na przestrzeni 15 - 20 lat różnica względem teraźniejszości może okazać się znacząca. I właśnie dlatego również inne marki masowe zaczynają dążyć do zmiany wizerunku marki, chcą zyskać trochę prestiżu i szacunku wśród bogatszych posiadaczy aut.

I tym luksusowym akcentem kończymy dzisiejszy materiał! Dziękuję za lekturę i już w tym miejscu zapraszam na następny, do następnego! ;D


Źródło zdjęć: NetCarShow



poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Jazda próbna - Test specjalny nr 2

 

Witam Was bardzo serdecznie w kolejnej odsłonie Jazdy próbnej! 

 

Dzisiejszy bohater testu może i nie jest aż tak "świeży", jak poprzedni, ale za to o wiele bardziej wyjątkowy i elitarny, i to pod wieloma względami. Kilka słów, zanim zdradzę jego tożsamość: dwa siedzenia, silnik V8, nadwozie coupe, napęd quattro oraz 8 tys. obrotów/min. na czerwonej kresce obrotomierza. Przedstawiam Wam z dumą:

Audi R8 4.2 FSI

 Tak jest! Miałem ogromną przyjemność obcować, posiedzieć za kółkiem, no i wreszcie pojeździć współczesnym superautem spod znaku czterech pierścieni. Chciałbym już w tym miejscu bardzo serdecznie podziękować właścicielowi tego cudeńka za możliwość odbycia przejażdżki i przy okazji za miłą pogawędkę na tematy bliskie takim fanom motoryzacji, jak ja, moi wierni czytelnicy i wszyscy zmotoryzowani :)

No dobrze, ale do rzeczy. Skoro przedstawiłem już Wam bohatera, przedstawię Wam szczegóły. 


Zacznijmy od wnętrza. Żeby zasiąść za kółkiem tego modelu, trzeba się odrobinę nagimnastykować, ale kiedy już zajmiemy miejsce, to gwarantuję Wam, że nie będziecie chcieli wysiąść! Fotele dość solidnie obejmują ciało, pozycja za kółkiem jest wygodna, choć jak to w superautach, siedzi się niewiele wyżej od podłoża. Kokpit jest po niemiecku perfekcyjnie wykonany, prosty w obsłudze i przyjemny w dotyku. Egzemplarz, którym jechałem miał 7 lat, a na liczniku niecałe 20 000 kilometrów, jednak pomimo tego siedząc w środku, nic nie dawało o tym znać. Czułem się jak w nowym. Zegary są czytelne i, co ważne przy wyższych prędkościach, na wysokości oczu kierowcy, czyli łatwo dostępne do szybkiego zerknięcia podczas podróży autostradą czy torem wyścigowym. Sprzęt audio gra przyzwoicie, choć bądźmy szczerzy, czy w tym aucie i z takim silnikiem ktoś będzie patrzył na taki drobiazg?


Zapraszam na pierwszy test specjalny>>>>>>>> Jazda próbna - test specjalny nr 1

Parę słów o nadwoziu: testowany egzemplarz miał grafitowy kolor oraz karbonowe wstawki w nadwoziu, jak np. boczne pasy za drzwiami. Oczywiście, tam gdzie trzeba, znajdują się emblematy audi oraz nazwa modelu "R8". Stylizacja trzeba przyznać robi wrażenie, zwłaszcza jak na niemieckie auto i zwłaszcza jak na Audi, które raczej nie słynie z zachwycania oglądających niesamowitymi kształtami i obłościami. Ten jest inny. Robi wrażenie i budzi postrach u reszty kierowców. Jadąc ekspresówką, wiele osób ustąpiło mi miejsca, skręcając na wolniejszy prawy pas. Także z zewnątrz nic nie daje znać o dość zaawansowanym wieku egzemplarza testowego. Wciąż przyciąga wzrok i nie ma opatrzonej sylwetki. Zwłaszcza, że właściciel tego R8 bardzo dba o jego jak najlepszy stan, za co należą mu się brawa :D


Zapraszam na mój fanpage na Facebook>>>>>>PJ Moto-blog on Facebook
Znajdziecie tam dodatkowe filmiki i zdjęcia z testów i te zrobione na co dzień!

Funkcjonalność. No cóż, powiedzmy sobie od razu na wstępie: nikt nie kupi takiego auta dla przyjazności na co dzień. Auto jest dość szerokie, co nieco utrudnia manewrowanie w ciaśniejszych uliczkach. Ponieważ auto ma silnik umieszczony centralnie, czyli tuż za przednimi fotelami (a właściwie po prostu za fotelami, bo drugiego rzędu siedzeń nie uświadczymy), jedyny bagaż przewieziemy z przodu, pod maską. Nie oczekujcie cudów, spakujecie tam co najwyżej dwie weekendowe wyjazdowe torby. Co jednak zaskakujące, sama jazda po mieście, po wszelkiego rodzaju koleinach, dziurach i torach tramwajowych jest zaskakująco komfortowa i sprężysta. Oczywiście nie jest to jeżdżący poduszkowiec, ale jak na taki potencjał naprawdę można go użytkować na co dzień. Jedyne co trochę przeszkadza, to nisko poprowadzona przednia szyba utrudniająca obserwowanie sygnalizacji, gdy np. stoimy pierwsi w kolejce do świateł. 


Także do tyłu widoczność jest ograniczona przez cudownie poprowadzone kształty i szybę, przez którą widać silnik. Ja nazwałbym to nawet witryną albo wystawą sztuki użytkowej :) Nawet patrzenie na ten silnik potrafi pochłonąć i sprawiać przyjemność. Widoczność na boki jest już trochę lepsza, poprzez lusterka sporej wielkości umieszczone na drzwiach, a nie jak w większości cywilnych aut, na tzw. trójkącie między przednim słupkiem a boczną przednią szybą. Kierownica dobrze leży w dłoniach i jest przyjemnie wyprofilowana dla lepszego trzymania. Jest też nieco spłaszczona od dołu, co pomaga w wygodniejszej pozycji, aby zapobiec uderzaniu kolanem o nią podczas mocniejszych skrętów czy podczas wysiadania. No i coś, co tygrysy lubią najbardziej: tradycyjna dźwignia hamulca ręcznego, czyli rozwiązanie, które obecnie jest już na wymarciu. A skoro zaczepiliśmy się o ten temat, pora przejść do najważniejszej części testu, a mianowicie do wrażeń z jazdy.



Po odpaleniu silnik delikatnie daje o sobie znać krótkim "burknięciem", które zwraca uwagę okolicznych przechodniów. Wrzucam jedynkę w ręcznej 6-biegowej skrzyni (swoją drogą nigdy nie wybrałbym innej konstrukcji niż tradycyjna ze sprzęgłem, zresztą podobnie uważa właściciel), delikatnie ruszam, żeby nie szarżować i nie zrywać przyczepności, za pierwszym razem trzeba trochę wyczuć sprzęgło, bo w każdym aucie pracuje inaczej. Jeśli mam być szczery, przed jazdą spodziewałem się, że jazda tym autem będzie jak walka o życie z wściekłym bykiem przy wtórze ogłuszającego ryku silnika V8. Szybko zatem zwróciłem uwagę na fakt, że rzeczywistość jest zupełnie inna. 


Przy delikatnych reakcjach kierowcy auto pracuje kulturalnie, subtelnie, a sama kabina jest bardzo dobrze wygłuszona od hałasów zewnętrznych. Sam silnik też jest nieco izolowany od przedziału pasażerskiego. Ale niech Was nie rozczaruje ten wstępny opis, bo gdy naciśniemy gaz do oporu, sytuacja przybiera znacznie bardziej wyczekiwany dla kierowcy obrót. Reakcja na gaz jest natychmiastowa, nieważne jaki mamy w danej chwili bieg. Mocy jest pod dostatkiem, elastyczność jest wzorowa, głos V-ósemki wydobywający się zza foteli jest bajeczny, wrażenia są po prostu niesamowite, zwłaszcza dla kogoś takiego jak ja, kto na co dzień jeździ przeciętnym kompaktem, SUV-em czy kombi. Jadący tym autem po dłuższej przejażdżce w agresywnym stylu po prostu buzują adrenaliną, serce znacznie przyspiesza tempo, a uczucie wciskania w fotel jest nie do opisania. Co więcej, nie czuć specjalnie osiąganej prędkości. Jechałem po drodze ekspresowej z maksymalną dozwoloną prędkością, a czułem jakbym jechał o połowę wolniej. Po wciśnięciu gazu "do dechy" momentalnie zwiększyłem prędkość jazdy nawet dwukrotnie. 


Tu znajdziecie całą obecną gamę modeli Audi>>>>>>>MotoAlfabet - Audi

Jak w każdym egzemplarzu R8, miałem na pokładzie napęd na 4 koła, czyli słynny quattro. Niech to jednak Was nie zwiedzie, bo jeśli przy skręconych kołach mocno wciśniecie gaz, czeka Was jeden z 2 scenariuszy: szybka kontra kierownicą i dalsza jazda, albo ten gorszy, czyli auto po prostu obróci się wokół własnej osi, a dla jadących skutki mogą być niezbyt dobre. Także na mokrej nawierzchni lub szczerze to nawet na wilgotnej również bardzo delikatnie trzeba dozować gaz i prowadzić delikatnie, bez szarpania i gwałtownych reakcji. Aczkolwiek póki sucho (niekoniecznie idealnie równo), póty możecie korzystać z dobrodziejstwa techniki Audi, które sprawia, że dużo łatwiej jest zaprzyjaźnić się z tym autem niż to bywa w przypadku konkurencyjnych propozycji. On nie przeraża i nie próbuje udowodnić Ci, że jesteś słaby. Jest raczej dobrym przyjacielem, który gdy popełnisz błąd, dosyć stanowczo Ci go wytknie, ale nie zmieni to waszych relacji.





I tak oto ten wspaniały test dobiegł końca. Chciałbym jeszcze raz podziękować Oskarowi za udostępnienie mi samochodu do wspaniałej przejażdżki. Dziękuję również wszystkim Wam, którzy dobrnęli do końca tego tekstu, albo chociaż nacieszyli oczy tymi (mam nadzieję) przyzwoitymi ujęciami, które mnie osobiście nigdy się nie znudzą, ilekroć je podziwiam. Życzę Wam, moim czytelnikom, abyście również i Wy jak najwięcej razy mogli dosiąść takich aut marzeń, a może nawet stać się właścicielem jednego z nich. Nie martwcie się, niedługo powracam z kolejnymi pozycjami notowania Top 50 i MotoAlfabetu, być może któreś z następnych propozycji staną się również Waszymi kandydatami do garażu marzeń? 

Komentujcie, wchodźcie na profil facebookowy, lajkujcie i przede wszystkim udostępniajcie znajomym! Niech tę stronę przeczyta jak najwięcej osób! 
Będę bardzo wdzięczny  za każde rozpowszechnienie :)

Zapraszam serdecznie, do kolejnego wpisu! ;D