środa, 1 sierpnia 2018

Test specjalny - część 4: Alfa Romeo Giulia Quadrifoglio

 

Serdecznie witam po dłuższej przerwie!




Dzisiejszy artykuł traktuję jako wyjątkowy, ponieważ miałem ogromną przyjemność przejechać się po torze Poznań przepięknym i wyjątkowym samochodem, jakim jest:

Alfa Romeo Giulia Quadrifoglio! :)

Przejazd odbył się w ramach realizacji vouchera, który otrzymałem z okazji urodzin. Voucher ten pozwalał na przejazd po torze za kółkiem konkretnego samochodu. W moim przypadku była to właśnie ta piękna, ognista "włoszka".

Od czego by tu zacząć? Przede wszystkim nie ukrywam, że miałem duże oczekiwania wobec tego samochodu, ponieważ jeszcze długo przed przejażdżką czytałem o nim niejeden test w prasie motoryzacyjnej, oraz rzecz jasna oglądałem wielokrotnie testy przeprowadzane przez m.in. Chrisa Harrisa z Top Gear (po zmianie prowadzących show), niektórych videoblogerów, ale przede wszystkim przez najbardziej charakterystycznego dziennikarza motoryzacyjnego, jakiego widział świat, czyli samego Jeremy'ego Clarksona w jednym z odcinków nowego internetowego show Amazona, czyli "The Grand Tour".



Zanim przejdę dalej, pora na krótką retrospekcję. Dawno dawno temu, gdy firmy takie jak Audi, BMW, czy Jaguar dopiero budowały swoją renomę aut premium, czy też (pomijając pierwszego z wymienionych) zaczynały stawiać na emocje i sportowe usposobienie, marka Alfa Romeo była swego rodzaju punktem odniesienia, wzorcem prowadzenia, zapewnianych emocji, urzekającego wyglądu, charyzmy i pasji płynących z historii włoskiej marki. Przed powstaniem Ferrari, za to razem z Maserati te dwie firmy z branży automotive były w świecie aut prestiżowych, z tym że Alfa oznaczała lekkość i zwinność wyniesione do wysokiej rangi wraz z niedoścignienie pięknymi nadwoziami, zaś Maserati było jeszcze trochę wyżej pozycjonowane, jeszcze trochę droższe, z tym że tu przeważała ponadprzeciętna elegancja, komfort podróży, i wyjątkowe doznania z posiadania i podróżowania modelami tejże marki. Po prostu magnifico.



Warto też zaznaczyć, że Alfa Romeo jest jedną z najstarszych marek samochodowych w historii, niewiele młodsza stażem od np. firmy Mercedes-Benz. Biorąc wszystko powyższe pod uwagę, tym trudniej było wszystkim automaniakom spokojnie obserwować to, co przeżywała marka w latach 80-tych XX wieku. Coraz gorsza sytuacja finansowa, mniejsze budżety na nowe modele, próby kooperacji z innymi markami w celu powiększania gamy w końcu doprowadziły do tego, że w 1986 roku markę przejął koncern Fiata. I to patrząc z perspektywy czasu okazało się przynajmniej dla mnie gwoździem do trumny, jeśli chodzi o upadek budowanej przez lata renomy firmy z Mediolanu.



Co się złożyło na ów upadek? 

Po pierwsze, rezygnacja z typowych, wieloletnich dla Alfy Romeo rozwiązań technicznych, takich jak napęd na tył czy silniki typu boxer (z "leżącymi" przeciwsobnie pracującymi tłokami), i zastąpienie ich przez napęd na przód, i jednostki zapożyczane wprost z Fiata, zamiast opracowywanych specjalnie dla Alfy. 
Po drugie, stylistyka modeli Alfy Romeo aż tak nie porywała, daleko jej było do dawnych tak pięknych modeli jak Giulietta Sprint Veloce, 2600, Spider Duetto. Dopiero na przełomie XX i XXI wieku styliści zyskali nieco pozytywnego natchnienia. 
Po trzecie, firma zaniedbała swój wizerunek, nie odnosząc już znacznych sukcesów w sporcie, przez mechanikę Fiata za to zapracowała sobie niestety na opinię auta delikatnie mówiąc "nieprzewidywalnego" w kwestiach technicznych. Oczywiście nie ulegam żadnym stereotypom, jestem od tego daleki, ale jednak dużo podzespołów w ówczesnych modelach ulegało szybkiemu zużyciu. Che peccato!




Na szczęście niedawno koncern Fiat Chrysler Automobiles zdecydował się odbudować legendę tej marki, i zwiększyć jej obecność na świecie zupełnie nowymi, opracowanymi od podstaw modelami. Pierwszym owocem tej rewolucji stała się właśnie nowa Giulia, imienniczka dawnego sedana o tej samej nazwie. I trzeba przyznać, że styliści znowu "popłynęli"  z designem, auto choć wciąż dość zachowawcze w stosunku do dawnych wielbionych modeli, jest niemniej moim zdaniem jednym z bardziej atrakcyjnych nie tylko w swoim segmencie (klasa średnia premium), ale też w całym zalewie nowości.




Piękna smukła sylwetka, tradycyjny trójkątny wlot na środku przodu (po włosku zwane "Scudetto" czyli tarcza), i całkiem zgrabny tył modelu zachęcają do kontemplowania. Mnie osobiście najbardziej podobają się opcjonalne felgi w stylu Alfy o wzorze kwiatka (połączone ze sobą okręgi, większe lub mniejsze do wyboru). A zatem auto idzie z duchem czasu gdy chodzi o wygląd, ale wciąż zachowało to, po czym poznawało się tę markę w zasadzie od początków istnienia jej aut drogowych. Niczym bella ragazza!




Gdy wejdziemy do środka, kolejny szok. Nic nie stuka, nie trzeszczy, nie ma raczej tandetnych plastików (jak już to tylko tam, gdzie rzadko patrzymy, czy sięgamy dłonią). Jest za to nowoczesny system multimedialny, zegary głęboko osadzone w sportowych "tubach", spłaszczona od dołu rasowa kierownica, guzik startera nietypowo na kierownicy, włókno węglowe i skóra na desce rozdzielczej, no i oczywiście sam rysunek całego kokpitu wygląda znakomicie, nie jest żadną kopią pomysłów innych producentów. 

Molto bene!



Do tego sportowe i wygodne zarazem fotele ( i wreszcie normalna pozycja za kierownicą, a nie skrzywiona), całkiem sporo miejsca (przynajmniej dla mnie), i dla twardo stąpających po ziemi bagażnik o przyzwoitej wielkości i kubaturze. A niech to, jak dotąd Alfa Romeo naprawdę się postarała! Ale żeby w moim odczuciu "wróciła na szczyt", musi udowodnić, że i podczas jazdy czar nagle nie pryśnie, coś za co krytykowaliśmy Alfę po włączeniu w struktury Fiata. Miała nieraz mocne silniki, ale nie bardzo grało to z możliwościami zawieszenia.

Zapraszam na profil Facebook , jak również bezpośrednio do fotorelacji z całego dnia .

I teraz pewnie pomyślicie: przecież nie może być aż tak dobrze, pewnie celowo ją tak skomponowali, żeby przez sympatię dla marki przymknąć oko na kiepskie prowadzenie".




Ale i tu nic z tego! Jak pamiętacie, miałem okazję jeździć Audi R8, ale szczerze przyznam, że jak na sedana z silnikiem z przodu, Alfa jest diabelnie dobra na torze! Chyba "R-ósemka" musiałaby się zdrowo napocić, żeby ją "połknąć". Ani śladu podsterowności, jakby miała silnik za mną, a nie przed. Genialne hamulce, szybka reakcja na skręt kierownicą, piękny dźwięk silnika V6 (za chwilę o nim szerzej), fantastyczne trzymanie boczne w zakręcie, i sprytna automatyczna skrzynia biegów, wyprzedzająca wręcz moje zamiary. Jedyne co zakłócało moją płynność jazdy w zakrętach, to podwójne doładowanie. Gdy chciałem odrobinę ująć lub dodać gazu podczas pokonywania łuku, turbiny ustawały lub w tym drugim przypadku niespodziewanie zaczęły ponownie pchać silnik do przodu. To powodowało, że musiałem nieco korygować tor jazdy, pogłębić lub wyprostować skręt kierownicy. Ale jak już wspomniałem ze względu na świetną przyczepność mogę to Alfie łatwo wybaczyć. Fotel świetnie trzyma ciało, kierownica jest poręczna, i ma manetki do manualnej zmiany biegów, zegary są widoczne mimo dużej osiąganej prędkości, siedzi się nisko, dzięki czemu czuć, na ile jeszcze można wycisnąć z auta tego, co oferuje najlepsze. Mamma mia, grande macchina!



Wisienką na tym słodkim włoskim, przygotowanym przez maestro italiano torcie, jest silnik w modelu Quadrifoglio (czterolistna koniczyna). To sześciocylindrowa jednostka w układzie V, z podwójnym doładowaniem, z kątem rozwarcia cylindrów 90 stopni. 
Ma 510 koni mechanicznych i 600 Nm momentu obrotowego. Do 100 km/h startuje w zaledwie 4 sekundy, i maksymalnie pruje 307 km/h. Alfa Romeo w swoich dawnych modelach miała już niejeden silnik V6, w modelach tych jeszcze całkiem świeżych stał się wręcz jednym z obowiązkowych dla fanów motoryzacji elementem. Z tym że wtedy były to jeszcze jednostki bez żadnego "wsparcia". I stąd ten unikalny, niskotonowy bulgot. W obecnej Giulii ogólny dźwięk charakterystyczny dla włoskich V6 pozostał, jednak bulgot nabrał dużo wyższych tonów, zwłaszcza przy wysokich obrotach. Ale uwierzcie mi, i tak po wciśnięciu gazu banan na twarzy gwarantowany! Ten silnik tak wciska w fotel, ma tyle zapasu mocy, nigdy nie trzeba czekać jak na typowego włocha, aż dopije łyka espresso i dopiero się obudzi, prędkość narasta w niesamowitym tempie. Ta V-szóstka jest wręcz jakby napędzana espresso, którego przy agresywnej jeździe będziecie musieli jednak dolewać stosunkowo często, by włoszka chciała dalej kusić swoimi zacnymi atrybutami.


 
Co więcej mogę powiedzieć? Gdybym miał wolne 400 000 złotych w kieszeni (bo tyle mniej więcej kosztuje topowa wersja Quadrifoglio), nie wahałbym się ani przez moment! Najlepsze jest to że jak już się wyszalejemy, i nasycimy energią naszej czterokołowej partnerki, możemy spokojnie: wybrać się w podróż powrotną do domu, czy na urlop w komforcie, ciszy, ze swoimi ulubionymi rzeczami wyjazdowymi, przy akompaniamencie ulubionej muzyki z dobrego systemu audio, z ukochaną rodziną (lub partnerką/partnerem), i przy wolniejszej jeździe poprawić nastrój wszystkim maniakom motoryzacji przechodzącym obok Was, którzy z rumieńcami na twarzy będą oglądać to piękne współczesne motoryzacyjne arcydzieło, a przy wciśnięciu gazu wręcz ugną im się kolana z zachwytu nad instrumentem grającym autorstwa Alfy! :D



Jeśli jednak zwykła wersja Giulii zachwyca Was niewiele mniej od jej wersji QV, to można ją nabyć w podstawie za około 160 000 złotych, a to już dość przystępna cena jak za wygodne, dopracowane auto wypuszczone przez firmę z takim dziedzictwem i rzeszą zwolenników. Podsumowując, to auto bezapelacyjnie wbiło się właśnie zarówno do mojej listy Top 50, jak i do głębi mojego serca, i jako maniak motoryzacji me serce cieszy się niezmiernie, że Alfa prawdopodobnie już niebawem wkroczy ponownie w złotą erę. 
A to za sprawą kolejnych modeli, jak wypuszczone już na rynek Stelvio, oraz nadchodzące GTV, 8C, nowa Giulietta, i kilka innych będących w fazie projektu nowości. Czekam! 

To tyle ode mnie na dziś, emocji było co nie miara, oby jak najwięcej takich nowości na rynku! 
Niestety coraz bardziej takowych właśnie brakuje, zatem kochajmy je i kupujmy! 

Ciao, arrivederci :D


Źródło zdjęcia klasycznie pięknej Alfy: www.petrolicious.com






1 komentarz: