Witam Was wszystkich po nieco dłuższej przerwie!
Dzisiaj chciałbym specjalnie dla Was zdać relację z kolejnej edycji słynnego już w naszej części Europy wydarzenia motoryzacyjnego, które z roku na rok zyskuje na popularności i liczbie odwiedzających, a także wystawiających swoje produkty. A zatem bez dłuższych wstępów zapraszam serdecznie na podsumowanie:
Od czego by tu zacząć? Proponuję podsumować to wydarzenie kategoriami. Ja moje odwiedziny na PMS 2016 zacząłem tradycyjnie już od hali nr 5. (poniżej zamieściłem Wam plan tegorocznej wystawy) Na początku od razu moją uwagę zwróciły nowości spod znaku Infiniti, a mianowicie model Q30, czyli pierwszy kompaktowy model tej marki, a także Q60, czyli piękne, klasyczne dwudrzwiowe coupe, mające za zadanie utrzeć nosa niemieckim tuzom (Audi, BMW, Mercedes). Czy plany podboju rynku nowymi modelami się powiodą? Przekonamy się o tym dopiero za jakiś czas.
Tuż obok czekały już na mnie jak zawsze wspaniałe i olśniewające swoim pięknem Maserati, a konkretnie 3 modele z gamy tego włoskiego producenta: Ghibli (limuzyna klasy średniej), Gran Turismo MC Stradale (dwudrzwiowy, sportowy model), oraz całkowita nowość, pierwszy w historii SUV spod znaku trójzęba, o nazwie "Levante". Co powiedzieć? Takie mamy czasy, że terenówki są w modzie, a każda firma musi zarobić, by móc się rozwijać i inwestować w nowe technologie, czasem poświęcając swój czysty, klarowny wizerunek, kojarzący się z konkretnym segmentem aut. Spójrzmy na Levante jako rywala Porsche Cayenne, który też był przy premierze masowo krytykowany, a jednak dziś prawie codziennie widzimy taki na ulicy, za około 2 lata zresztą wejdzie 3 już generacja. Uznajmy więc Maserati Levante jako etap konieczny dla marki, aby już niedługo jeszcze skuteczniej zaatakować rynek aut prestiżowych z nowym "orężem".
Nieopodal kontynuacja włoskiego piękna i wysmakowanego gustu, czyli Ferrari, które w tym roku wystawiło u nas modele: F12 berlinetta, nowiutkie 488 GTB oraz prawie nowe California T. Pierwszy to idealny kandydat do dalekich podróży w szybkim tempie, drugi to następca bardzo chwalonej "458 Italii", a ostatni to bazowy model firmy, co nie znaczy że powolny, pozwalający wejść do świata marki spod znaku czarnego konia.
Obok była okazja obejrzeć włosko-amerykańską mieszankę, czyli wystawę koncernu FCA (Fiat-Chrysler Automobiles). W skrócie: znane już z naszych ulic modele Fiata, facelifting "500-tki", pokaz nowego Fiata 124 Spider (a obok protoplasta z lat 70-tych), oraz powrót Fiata Tipo, czyli kompaktowego auta o świetnej relacji ceny do wyposażenia.
U Alfy Romeo można powiedzieć, że panuje od jakiegoś czasu stagnacja, jedyne co ostatnio firma pokazuje to facelifting Giulietty i MiTo, ale to długo nie potrwa bo plany FCA ujawniają, że do 2020 roku Alfa Romeo ma mieć w gamie aż 6 modeli więcej! A więc czekamy w przyszłym roku już na pierwszego z nich ;)
Po stronie amerykańskiej pełna gama firmy Jeep, na czele z limitowaną edycją Jeepa Renegade z oryginalnym, pochodzącym z czasów II w.ś. Willysem. W tym roku firma obchodzi jubileusz 75-lecia istnienia na rynku, stąd ta niespodzianka.
Zmieniając klimaty, zagłębiamy się w produkty marki Kia, bo wiele się w tym roku działo. Producent pokazał nową generację Sportage, która jest hitem zarówno w Europie, jak i w Polsce. Ponadto zupełnie nowy model o nazwie "Niro", czyli miejski crossover (o podwyższonym zawieszeniu i pseudoterenowych aspiracjach), który już teraz można kupić w wersji hybrydowej, coś dla chcących ocalić misie polarne od wyginięcia. Ważną premierą było także pokazanie pierwszego kombi klasy średniej w historii europejskiego oddziału marki, czyli Optima SW, jest to jednak jedno z ładniejszych kombi, o opadającej linii dachu, co dodaje jej dynamiki.
Skoro jesteśmy przy marce o korzeniach koreańskich, to przechodzimy płynnie do Hyundaia. Tam też atrakcji było co niemiara. Najważniejszym punktem programu był oficjalny europejski debiut nowej generacji modelu Elantra, nigdzie wcześniej w Europie nie został on zaprezentowany, co dla Poznań Motor Show stanowiło sporą nobilitację i stanowi fakt o rosnącej sile tego wielkiego wydarzenia. Dalej mieliśmy wiele modeli o charakterze crossoverów, czyli zgodnie z obecnie panującą modą. Warto tu odnotować 2 modele, które firma bardzo chce spopularyzować w naszej części Europy, czyli modele Genesis oraz Ioniq. Pierwszy z nich to duża, reprezentatywna limuzyna klasy wyższej, a drugi to zupełna nowość, czyli ekologiczny i ekonomiczny samochód dla mas, coś na kształt odpowiednika Toyoty Prius, która systematycznie przekonuje do siebie coraz większe grono klientów i powoli przebija falę niechęci do wszelkiego rodzaju aut ekologicznych. A zatem nareszcie jakaś realna konkurencja dla japończyków.
W skrócie mieliśmy też stoiska stacji telewizyjnej TVN Turbo, gdzie stały odrestaurowana klasyczna Alfa Romeo GTV i prototyp Syrenki XXI wieku, było też stoisko firmy Driving Experience, gdzie można było podziwiać piękne hostessy i kilka bardzo szybkich maszyn, jak Lamborghini Huracan, Ferrari 458 Italia czy Porsche 911 z nomenklaturą MARTINI.
Dalej w menu mieliśmy dość skromną jak na Forda wystawę aut, wśród której mozna było obejrzeć np. nowego Focusa RS o mocy 350 koni mechanicznych, najmocniejszą Fiestę o oznaczeniu ST200 (zgadnijcie ile ma mocy), a także nowego Mustanga, zeszłoroczną gwiazdę stoiska tego producenta. Było też kilka aut z lat 90-tych i z ubiegłej dekady.
Na stoisku Toyoty widzieliśmy prawie całą paletę producenta, nowością była Toyota Mirai, czyli pierwszy masowo sprzedawany samochód o napędzie wodorowym, wg producenta będącego napędem przyszłości, następnym krokiem po hybrydach czy elektrykach. Była też moja ulubiona GT86, będąca na mojej liście "Współczesne Top 50".
Zostając w klimatach japońskich, przechodzimy do Hondy, gdzie stała nowa Civic Type R, również z zestawienia Współczesne Top 50, czyli najmocniejsza dopuszczona do ruchu drogowego wersja modelu, a także jej wersja wyczynowa, startująca w WTCC, czyli w wyścigowych mistrzostwach świata samochodów turystycznych. Były też modele CR-V, HR-V, oraz Jazz, ten ostatni to nowość, w skrócie klasyczne auto do miasta w typie Toyoty Yaris czy Suzuki Swifta.
Zmieniamy na chwilę kraj i skaczemy do Francji. Na środku hali stała ekspozycja koncernu PSA, czyli Peugeot-Citroen oraz DS Automobiles, czyli luksusowa submarka Citroena. U Peugeota warto było obejrzeć model 308 GTi, czyli najmocniejszy 308 w ofercie, rywal choćby wspomnianej wcześniej Hondy Type R. Agresywny design, dwukolorowe nadwozie, i dopieszczenie detali cieszyły oko. Nowością był też rywal VW Transportera, czyli Peugeot Traveller. U Citroena widzieliśmy brata bliźniaka Travellera, o nazwie Citroen Space Tourer, również większość gamy modeli, a co do marki DS to wystawione były liczne wersje modeli DS3 oraz DS4. Producent pokazał też swój ostatni concept-car o nazwie DS Divine, będący inspiracją stylistyczną dla nadchodzących modeli koncernu.
Na stoisku Mercedesa zobaczyliśmy tradycyjnie już pełną gamę marki, z najnowszą klasą E na czele, długo wyczekiwaną przez klientów ze względu na zaawansowany wiek dotychczasowej generacji. Były też liczne modele terenowe, oraz sportowe i kabriolety, o których rozwodzić mógłbym się godzinami, ale tutaj oszczędzę Wam tego :D
Zmieniamy kierunek i wyruszamy do Wielkiej Brytanii, gdzie zobaczyliśmy nowe Jaguary, w tym największą sensację (tak jak dla Maserati), czyli... pierwszy SUV Jaguara o nazwie "F-Pace". Podobna historia, rywal dla luksusowych terenówek pokroju Porsche czy Range Rovera, obok również jeszcze świeże modele XE, XF i XJ, czyli klasyczne limuzyny o ponadczasowej stylistyce, o odpowiednio coraz wyższym prestiżu i cenie. Zaraz obok Land Rovery oraz Range Rovery, które sprzedają się w Europie rokrocznie z coraz większą siłą, ma w tym pomóc kolejna generacja modelu Discovery (na Poznań Motor Show pewnie w przyszłym roku). Generalnie, jak to Land Rover, terenowo, elegancko i wszechstronnie.
Przechodzimy teraz do hali nr 3A, gdzie swoją wystawę zaprezentowała cała grupa Volkswagena. W skład tej grupy wchodziły następujące marki: Volkswagen, Seat, Skoda, Volkswagen Samochody Użytkowe, Audi oraz Porsche.
Jeśli chodzi o Volkswagena, to już od kilku lat mamy okazję wsiąść, obejrzeć i podotykać praktycznie całą gamę producenta, od miejskiego Up! oraz Polo, poprzez kompakty pokroju Golfa, Golfa Plus, Tourana, auta użytkowe takie jak Caddy, nowy Transporter czy Amarok, aż po auta klasy średniej, zahaczające o klasę wyższą w typie Passata (na wystawie również w wersji uterenowionej o przydomku "Alltrack") czy najnowszego Tiguana, następcę bardzo popularnego crossovera, który jednak w odchodzącej generacji już mocno trąci myszką, opatrzony i zacofany pod względem wyposażenia. Teraz w końcu to się zmieni.
Seat pokazał swojego pierwszego crossovera o nazwie Ateca, który miał swój debiut około miesiąc temu. Również zobaczyliśmy ofertę producenta w pełnej krasie: była Ibiza, Leon w różnych wersjach nadwoziowych, a także Toledo.
Skoda również wystawiła się z wszystkim, co ma, plus parę nowości, takich jak Skoda Octavia RS z napędem 4x4 (na 4 koła), Superb w wersji Sport Line, czy koncepcyjny Rapid Sport o efektownym, przyciągającym wzrok designie i lakierze.
Audi pokazało wiele modeli z dopiską S lub RS, czyli tych mocniejszych i bardziej prestiżowych. Był nowy Audi R8 z V10 pod maską o mocy 610 KM. Na stoisku tej firmy działo się jednak więcej: w czwartek odbyła się prezentacja dwóch całkiem nowych modeli, jednego konceptu zapowiadającego przyszły model (o nazwie e-tron quattro) i drugiego już gotowego do wejścia na rynek ( nazwa: Q2, w Polsce na jesień 2016). Gościem przy okazji prezentacji był polak, pełniący funkcję jednego z głównych designerów w Audi, Kamil Łabanowicz, który opowiedział o wszystkich niuansach związanych ze stylistyką konceptu jego autorstwa. Q2 natomiast to mały, miejski crossover o opadającej, agresywnej linii dachu, taka mieszanka SUV-a i małego auta sportowego. Ma trafić do młodych, aktywnych ludzi (ale tych z zasobniejszym portfelem).
Porsche również nie żałowało miejsca na swoją ekspozycję. Można było zobaczyć m.in. nowy model 718 Boxster, 911 w połowie wykonaną z klocków LEGO, i generalnie całą gamę 911-tki, która przeszła ostatnio modernizację, były też "klasyki" od kilku lat, czyli Panamera oraz Cayenne. Była też nowa odmiana modelu 911 z dopiską R, czyli w skrócie lekka, mocniejsza, szybsza odmiana dla purystów, chcących posmakować czystej, niezmąconej nadmierną elektroniką jazdy, trochę jak za dawnych lat.
Skoro jesteśmy w temacie niemieckich aut luksusowych, przechodzimy do ostatniej hali (hala nr 3), gdzie już przy wejściu można dostrzec bogatą wystawę BMW Group, w skład której wchodzą BMW, Mini oraz Rolls-Royce.
To zacznijmy od BMW, gdzie wystawiono w tym roku to, co w ofercie najdroższe i najbardziej ekskluzywne, a mianowicie kilka egzemplarzy nowej BMW serii 7, model i8, a także X5 M oraz seria 4 w odmianie Gran Coupe, z ładnym, matowobrązowym lakierem.
Najbardziej wyeksponowany był wspomniany już BMW serii 7, ale w najmocniejszej odmianie sygnowanej logiem M, o mało mówiącej nazwie: M760Li xDrive. Co to wszystko znaczy? Już wyjaśniam: M, od dzału sportowego marki, 760 bo takie oznaczenie mają najmocniejsze wersje modelu, Li, bo wersja przedłużona, a xDrive oznacza po prostu napęd na 4 koła. A dla pewności, żeby nie pomylić z zewnątrz tej wersji z inną, uboższą, na tylnym słupku mamy emblemat V12, od silnika o takim układzie. Moc sięga 600 koni mechanicznych, co zapewni super osiągi, zawstydzające wiele czysto sportowych aut.
Jeśli chodzi o Volkswagena, to już od kilku lat mamy okazję wsiąść, obejrzeć i podotykać praktycznie całą gamę producenta, od miejskiego Up! oraz Polo, poprzez kompakty pokroju Golfa, Golfa Plus, Tourana, auta użytkowe takie jak Caddy, nowy Transporter czy Amarok, aż po auta klasy średniej, zahaczające o klasę wyższą w typie Passata (na wystawie również w wersji uterenowionej o przydomku "Alltrack") czy najnowszego Tiguana, następcę bardzo popularnego crossovera, który jednak w odchodzącej generacji już mocno trąci myszką, opatrzony i zacofany pod względem wyposażenia. Teraz w końcu to się zmieni.
Seat pokazał swojego pierwszego crossovera o nazwie Ateca, który miał swój debiut około miesiąc temu. Również zobaczyliśmy ofertę producenta w pełnej krasie: była Ibiza, Leon w różnych wersjach nadwoziowych, a także Toledo.
Skoda również wystawiła się z wszystkim, co ma, plus parę nowości, takich jak Skoda Octavia RS z napędem 4x4 (na 4 koła), Superb w wersji Sport Line, czy koncepcyjny Rapid Sport o efektownym, przyciągającym wzrok designie i lakierze.
Audi pokazało wiele modeli z dopiską S lub RS, czyli tych mocniejszych i bardziej prestiżowych. Był nowy Audi R8 z V10 pod maską o mocy 610 KM. Na stoisku tej firmy działo się jednak więcej: w czwartek odbyła się prezentacja dwóch całkiem nowych modeli, jednego konceptu zapowiadającego przyszły model (o nazwie e-tron quattro) i drugiego już gotowego do wejścia na rynek ( nazwa: Q2, w Polsce na jesień 2016). Gościem przy okazji prezentacji był polak, pełniący funkcję jednego z głównych designerów w Audi, Kamil Łabanowicz, który opowiedział o wszystkich niuansach związanych ze stylistyką konceptu jego autorstwa. Q2 natomiast to mały, miejski crossover o opadającej, agresywnej linii dachu, taka mieszanka SUV-a i małego auta sportowego. Ma trafić do młodych, aktywnych ludzi (ale tych z zasobniejszym portfelem).
Porsche również nie żałowało miejsca na swoją ekspozycję. Można było zobaczyć m.in. nowy model 718 Boxster, 911 w połowie wykonaną z klocków LEGO, i generalnie całą gamę 911-tki, która przeszła ostatnio modernizację, były też "klasyki" od kilku lat, czyli Panamera oraz Cayenne. Była też nowa odmiana modelu 911 z dopiską R, czyli w skrócie lekka, mocniejsza, szybsza odmiana dla purystów, chcących posmakować czystej, niezmąconej nadmierną elektroniką jazdy, trochę jak za dawnych lat.
Skoro jesteśmy w temacie niemieckich aut luksusowych, przechodzimy do ostatniej hali (hala nr 3), gdzie już przy wejściu można dostrzec bogatą wystawę BMW Group, w skład której wchodzą BMW, Mini oraz Rolls-Royce.
To zacznijmy od BMW, gdzie wystawiono w tym roku to, co w ofercie najdroższe i najbardziej ekskluzywne, a mianowicie kilka egzemplarzy nowej BMW serii 7, model i8, a także X5 M oraz seria 4 w odmianie Gran Coupe, z ładnym, matowobrązowym lakierem.
Najbardziej wyeksponowany był wspomniany już BMW serii 7, ale w najmocniejszej odmianie sygnowanej logiem M, o mało mówiącej nazwie: M760Li xDrive. Co to wszystko znaczy? Już wyjaśniam: M, od dzału sportowego marki, 760 bo takie oznaczenie mają najmocniejsze wersje modelu, Li, bo wersja przedłużona, a xDrive oznacza po prostu napęd na 4 koła. A dla pewności, żeby nie pomylić z zewnątrz tej wersji z inną, uboższą, na tylnym słupku mamy emblemat V12, od silnika o takim układzie. Moc sięga 600 koni mechanicznych, co zapewni super osiągi, zawstydzające wiele czysto sportowych aut.
Jak wspomniałem, obok stała prawie cała gama modeli Mini, z nowym Mini Cabrio na czele. Moje pozytywne odczucia wywołała gustowna oprawa stoiska, z drewnianym parkietem i betonowymi ścianami, niby drobiazg, ale dzięki temu prezentowane samochody nabierają więcej blasku i klasy.
Po drugiej stronie dumnie pozowały 3 modele luksusowej marki Rolls-Royce, która ma korzenie brytyjskie, ale obecnie jest w rękach wspomnianego BMW. Były to modele: Wraith, Dawn oraz Ghost. Wszystkie trzy są ultraluksusowe, ultradrogie, i wręcz powalają swoją elegancją, statecznością i prezencją. Piękne lakiery, dumny przedni grill i figurka na masce, nieruchome znaczki RR na kołpakach, łagodne linie sprawiają, że modeli tej marki nie da się pomylić z żadnymi innymi, są unikalne, jedyne w swoim rodzaju, po prostu piękne :)
Dobrze, już dobrze, zejdźmy na chwilę na ziemię, i rzućmy jeszcze okiem na drugą część hali, gdzie znajdowały się stoiska firm Renault, Nissan, Suzuki, Mitsubishi oraz Mazdy.
Na pierwszy ogień idzie Renault. Tutaj ujrzeliśmy sporą dawkę nowości od francuskiego producenta. Całkiem nowe Megane, w wersjach 5-drzwiowej oraz kombi, obydwie od razu w wersji GT, czyli drugiej w kolejności najmocniejszej odmianie, sygnowanej przez dział Renault Sport. Zmieniony wygląd, nowoczesne wnętrze, nowa technika, wszystko to razem będzie stanowić solidną konkurencję dla rywali w segmencie kompaktów. Nie zwalniamy tempa i widzimy nieopodal kolejny całkiem nowy model, zastępujący wysłużoną Lagunę, czyli model Talisman, od razu w wersjach limuzyna i kombi. Jest to samochód trochę większy, droższy i lepiej wykonany niż Laguna, mierzy trochę wyżej. Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne, wysokiej jak na Renault jakości wnętrze, wygodne fotele i kanapa, pojemny bagażnik będą stanowić ważne atuty w walce o prezesów średniego szczebla i kierowców służbowych.
Oprócz nich widzieliśmy też bojowo ustawione modele Kadjar i Captur na żwirowej nawierzchni, co ma sugerować ich pozamiejskie, podróżnicze zapędy, jednak nie dajcie się zwieźć, nawet w wersji z napędem na 4 koła (tylko Kadjar) raczej nie wygracie nimi rajdu Dakar ;)
Dalej mamy dużo japońszczyzny. Nissan postawił na różnorodność i pokazał nam zarówno odrobinę ekologii w postaci modelu Leaf (z ang. liść), szczyptę rozwagi w modelach Navara NP300 i X-Trail, oraz kroplę szaleństwa, gdy mówimy o modelach Juke Nismo RS i Juke-R. Ten ostatni ma cały układ napędowy przeniesiony z modelu GT-R, co czyni go istną karykaturą na drodze, bo jak nazwać auto, które w opakowaniu szykownego, miejskiego crossovera skrywa osiągi sięgające Ferrari i ospojlerowanie rodem z torów wyścigowych i desek kreślarskich ogarniętych żądzą prędkości projektantów? Na pewno jednak przyciąga wzrok, a akurat na targach chyba głównie to się liczy ;)
A co na to wszystko Suzuki? Nie ma co ukrywać, że firma ostatnimi czasy zaniedbuje dość mocno swój asortyment, a szkoda bo nieraz udowodniła, że potrafi konstruować udane, przyjazne użytkownikom modele. Teraz jednak coś się ruszyło, bo w zeszłym roku wprowadzili nową generację Vitary, która i w tym roku zdobiła stoisko firmy, jest solidnym średniakiem, który niczym nie zachwyci, ale i nigdy nie rozczaruje.
Ale w tym roku przygotowali dla nas niemałe zaskoczenie.
Otóż Suzuki wraca do segmentu aut kompaktowych z modelem Baleno (nazwa już kiedyś była użyta do podobnego rodzaju auta), który jest pozycjonowany segment wyżej od typowo miejskiego Swifta, który swoją drogą też mógłby już doczekać się następcy, o którym (póki co) niewiele słychać. Po oględzinach i wejściu "za kółko" stwierdzam, iż przy dobrej cenie i rozsądnie skalkulowanych opcjach wyposażenia firma może liczyć na wysoką sprzedaż. Co do wnętrza, jakość stanowi solidną średnią segmentu, miejsca jest pod dostatkiem, bagażnik też zaspokoi codzienne potrzeby przeciętnego Przemka :D Mnie osobiście spodobał się jego design, z przodu to taki napompowany Swift, a tył stanowi dla mnie coś całkiem nowego dla tej marki, niemniej jest ciekawy i nie kopiuje rywali. Suma sumarum ma u mnie sporego plusa.
Mitsubishi też przeżywa obecnie okres stagnacji. Chwalenie się samymi modernizacjami nie będzie przecież napędzać sprzedaży w nieskończoność, prawda? Obecny Lancer to już wręcz staruszek, biorąc pod uwagę wyposażenie i staż na rynku, Outlander przechodzi już drugi face-lifting, podobnie jak ASX, tyle że w ostatnim przypadku jeszcze jest on dość młody. Pewnym powiewem świeżości jest nowa generacja Mitsubishi L200, popularnego pikapa marki, na stoisku w wersji mocno przystosowanej do walki z niesprzyjającą przyrodą, jest odpowiedzią na nowe generacje Toyoty Hiluxa i Nissana Navary.
Jeśli jesteście w miarę spostrzegawczy, to pewnie zauważyliście obok L200 dziwny, kanciasty model o ostrożółtym, metalicznym kolorze i otwartej "paszczy". Jest to koncept o nazwie "ex concept", czyli zapowiedź nowej generacji bestsellerowego ASX-a, planowanego na przyszły rok, oraz jest bazą stylizacyjną, z której inspirację będą czerpać styliści przy konstruowaniu przyszłych modeli marki, ponoć Mitsubishi szykuję ostrą ofensywę modelową, ale już wiele razy słyszałem takie deklaracje, i często odniosłem wrażenie, że to tylko wiele hałasu o nic...
Zmierzając powoli ku końcowi mojej długiej już relacji, parę słów o marce Mazda. Tu z kolei producent nie daje nam odetchnąć z wrażenia, bo praktycznie co chwilę zaskakuje nas a to modernizacją któregoś z modeli (niedawno CX-5), a to nowymi w gamie modelami (pierwszy miejski SUV marki: CX-3, oraz całkiem nowy kabriolet: MX-5), a to nowinkami w dziedzinie wyposażenia czy napędu. Nie ukrywam, że Mazda w przeciągu ostatnich 10 lat bardzo dużo zyskała w ofercie, mocno dogoniła rywali z Europy oraz swojego kontynentu, a większość z nich jestem w stanie powiedzieć, że już przegoniła.
Nie będę też ukrywał, że ich stylizacja bardzo mocno przypada mi do gustu, szczególnie we flagowym dla firmy ostatnio kolorze "Mazda Soul Red", czyli taki ciemniejszy czerwony, ale nie wiśniowy, o głębokiej barwie, który pięknie podkreśla to, co w marce najlepsze. Design jest charakterystyczny, pełen odwagi, śmiały, przyciągający wzrok, ale nie ma w tym wszystkim przesady, czy tandeciarstwa, ani kiczu. Podoba mi się też, że idą wbrew konwencjom, sami wytyczają swoje ścieżki, nie idą głównym nurtem, wierni swoim ideom i przekonaniom, wierni wartościom istotnym dla Mazdy. A zatem, ani śladu downsizingu, wszelkiego rodzaju hybryd, skomplikowanych napędów, czy bezwiednego kopiowania wszystkiego, czym chwalą się inni na lewo i prawo. Spokojnie, ale nieprzerwanie dopracowują do perfekcji to, co dotychczas sobie wypracowali i do czego doszli, co osiągnęli. To mi się podoba! Tak trzymać! :D
Ufff, udało się! Dobrnęliśmy do podsumowania, moi drodzy! Na koniec pozostaje mi podsumować, co jeszcze siedzi mi w głowie po zakończeniu Poznań Motor Show 2016.
Podsumowując, muszę przyznać, że z roku na rok jest coraz lepiej, więcej, ciekawiej. Podoba mi się rosnąca liczba pięknych, przyciągających wzrok hostess, zdobiących stoiska i zachęcających do rozmowy gości, choć nie ukrywam, że aby dogonić targi w Paryżu, Frankfurcie czy Genewie, jeszcze dużo bardziej musimy się postarać. Ale jestem dobrej myśli!
Nie podobał mi się, po raz kolejny, wielki nieobecny od kilku lat producent, a mianowicie Subaru! Moja ulubiona marka jako jedyna z japońskich nie pojawia się na targach z oficjalnym przedstawicielstwem, no chyba że ktoś inny przywozi na swoje stoisko auto tej marki, ale to przecież nie to samo! Tym bardziej, że przecież ostatnio w ofercie tej marki sporo się dzieje, a wkrótce będzie jeszcze więcej, z nadejściem nowej Imprezy i XV oraz ponoć jeszcze czegoś więcej.
Ale w ostatecznym rozrachunku były to chyba, jak w zeszłym roku, najlepsze targi samochodowe, na jakich byłem, i mam nadzieję, że za rok i później, nadal będę mógł tak mówić. Dużo premier, wynikających częściowo z obiftego dla motoryzacji okresu, pomysłowe stoiska, piękne kobiety, cudowne auta, ranga zaproszonych gości, sprawiają, że prechadzając się między tym wszystkim, czuję się wyjątkowo, i nie mam ochoty opuszczać tego miejsca aż do "zamknięcia bram". Ach, tylko skąd na te przyjemności znaleźć pieniądze... Bo kto z nas nie chciałby wybrać sobie własne Top 5 i zabrać je ze sobą do domu? :D Ale z drugiej strony, gdyby tak było, to czy targi dalej miałyby sens?
Odpowiedź na to pytanie zostawiam już każdemu z Was ;) Tymi rozważaniami kończę niekrótką już relację z Poznań Motor Show 2016. Dziękuję Wam bardzo za uwagę, i zapraszam do obejrzenia obszernej fotorelacji, do której linka zamieściłem poniżej.
Po drugiej stronie dumnie pozowały 3 modele luksusowej marki Rolls-Royce, która ma korzenie brytyjskie, ale obecnie jest w rękach wspomnianego BMW. Były to modele: Wraith, Dawn oraz Ghost. Wszystkie trzy są ultraluksusowe, ultradrogie, i wręcz powalają swoją elegancją, statecznością i prezencją. Piękne lakiery, dumny przedni grill i figurka na masce, nieruchome znaczki RR na kołpakach, łagodne linie sprawiają, że modeli tej marki nie da się pomylić z żadnymi innymi, są unikalne, jedyne w swoim rodzaju, po prostu piękne :)
Dobrze, już dobrze, zejdźmy na chwilę na ziemię, i rzućmy jeszcze okiem na drugą część hali, gdzie znajdowały się stoiska firm Renault, Nissan, Suzuki, Mitsubishi oraz Mazdy.
Na pierwszy ogień idzie Renault. Tutaj ujrzeliśmy sporą dawkę nowości od francuskiego producenta. Całkiem nowe Megane, w wersjach 5-drzwiowej oraz kombi, obydwie od razu w wersji GT, czyli drugiej w kolejności najmocniejszej odmianie, sygnowanej przez dział Renault Sport. Zmieniony wygląd, nowoczesne wnętrze, nowa technika, wszystko to razem będzie stanowić solidną konkurencję dla rywali w segmencie kompaktów. Nie zwalniamy tempa i widzimy nieopodal kolejny całkiem nowy model, zastępujący wysłużoną Lagunę, czyli model Talisman, od razu w wersjach limuzyna i kombi. Jest to samochód trochę większy, droższy i lepiej wykonany niż Laguna, mierzy trochę wyżej. Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne, wysokiej jak na Renault jakości wnętrze, wygodne fotele i kanapa, pojemny bagażnik będą stanowić ważne atuty w walce o prezesów średniego szczebla i kierowców służbowych.
Oprócz nich widzieliśmy też bojowo ustawione modele Kadjar i Captur na żwirowej nawierzchni, co ma sugerować ich pozamiejskie, podróżnicze zapędy, jednak nie dajcie się zwieźć, nawet w wersji z napędem na 4 koła (tylko Kadjar) raczej nie wygracie nimi rajdu Dakar ;)
Dalej mamy dużo japońszczyzny. Nissan postawił na różnorodność i pokazał nam zarówno odrobinę ekologii w postaci modelu Leaf (z ang. liść), szczyptę rozwagi w modelach Navara NP300 i X-Trail, oraz kroplę szaleństwa, gdy mówimy o modelach Juke Nismo RS i Juke-R. Ten ostatni ma cały układ napędowy przeniesiony z modelu GT-R, co czyni go istną karykaturą na drodze, bo jak nazwać auto, które w opakowaniu szykownego, miejskiego crossovera skrywa osiągi sięgające Ferrari i ospojlerowanie rodem z torów wyścigowych i desek kreślarskich ogarniętych żądzą prędkości projektantów? Na pewno jednak przyciąga wzrok, a akurat na targach chyba głównie to się liczy ;)
A co na to wszystko Suzuki? Nie ma co ukrywać, że firma ostatnimi czasy zaniedbuje dość mocno swój asortyment, a szkoda bo nieraz udowodniła, że potrafi konstruować udane, przyjazne użytkownikom modele. Teraz jednak coś się ruszyło, bo w zeszłym roku wprowadzili nową generację Vitary, która i w tym roku zdobiła stoisko firmy, jest solidnym średniakiem, który niczym nie zachwyci, ale i nigdy nie rozczaruje.
Ale w tym roku przygotowali dla nas niemałe zaskoczenie.
Otóż Suzuki wraca do segmentu aut kompaktowych z modelem Baleno (nazwa już kiedyś była użyta do podobnego rodzaju auta), który jest pozycjonowany segment wyżej od typowo miejskiego Swifta, który swoją drogą też mógłby już doczekać się następcy, o którym (póki co) niewiele słychać. Po oględzinach i wejściu "za kółko" stwierdzam, iż przy dobrej cenie i rozsądnie skalkulowanych opcjach wyposażenia firma może liczyć na wysoką sprzedaż. Co do wnętrza, jakość stanowi solidną średnią segmentu, miejsca jest pod dostatkiem, bagażnik też zaspokoi codzienne potrzeby przeciętnego Przemka :D Mnie osobiście spodobał się jego design, z przodu to taki napompowany Swift, a tył stanowi dla mnie coś całkiem nowego dla tej marki, niemniej jest ciekawy i nie kopiuje rywali. Suma sumarum ma u mnie sporego plusa.
Mitsubishi też przeżywa obecnie okres stagnacji. Chwalenie się samymi modernizacjami nie będzie przecież napędzać sprzedaży w nieskończoność, prawda? Obecny Lancer to już wręcz staruszek, biorąc pod uwagę wyposażenie i staż na rynku, Outlander przechodzi już drugi face-lifting, podobnie jak ASX, tyle że w ostatnim przypadku jeszcze jest on dość młody. Pewnym powiewem świeżości jest nowa generacja Mitsubishi L200, popularnego pikapa marki, na stoisku w wersji mocno przystosowanej do walki z niesprzyjającą przyrodą, jest odpowiedzią na nowe generacje Toyoty Hiluxa i Nissana Navary.
Jeśli jesteście w miarę spostrzegawczy, to pewnie zauważyliście obok L200 dziwny, kanciasty model o ostrożółtym, metalicznym kolorze i otwartej "paszczy". Jest to koncept o nazwie "ex concept", czyli zapowiedź nowej generacji bestsellerowego ASX-a, planowanego na przyszły rok, oraz jest bazą stylizacyjną, z której inspirację będą czerpać styliści przy konstruowaniu przyszłych modeli marki, ponoć Mitsubishi szykuję ostrą ofensywę modelową, ale już wiele razy słyszałem takie deklaracje, i często odniosłem wrażenie, że to tylko wiele hałasu o nic...
Zmierzając powoli ku końcowi mojej długiej już relacji, parę słów o marce Mazda. Tu z kolei producent nie daje nam odetchnąć z wrażenia, bo praktycznie co chwilę zaskakuje nas a to modernizacją któregoś z modeli (niedawno CX-5), a to nowymi w gamie modelami (pierwszy miejski SUV marki: CX-3, oraz całkiem nowy kabriolet: MX-5), a to nowinkami w dziedzinie wyposażenia czy napędu. Nie ukrywam, że Mazda w przeciągu ostatnich 10 lat bardzo dużo zyskała w ofercie, mocno dogoniła rywali z Europy oraz swojego kontynentu, a większość z nich jestem w stanie powiedzieć, że już przegoniła.
Nie będę też ukrywał, że ich stylizacja bardzo mocno przypada mi do gustu, szczególnie we flagowym dla firmy ostatnio kolorze "Mazda Soul Red", czyli taki ciemniejszy czerwony, ale nie wiśniowy, o głębokiej barwie, który pięknie podkreśla to, co w marce najlepsze. Design jest charakterystyczny, pełen odwagi, śmiały, przyciągający wzrok, ale nie ma w tym wszystkim przesady, czy tandeciarstwa, ani kiczu. Podoba mi się też, że idą wbrew konwencjom, sami wytyczają swoje ścieżki, nie idą głównym nurtem, wierni swoim ideom i przekonaniom, wierni wartościom istotnym dla Mazdy. A zatem, ani śladu downsizingu, wszelkiego rodzaju hybryd, skomplikowanych napędów, czy bezwiednego kopiowania wszystkiego, czym chwalą się inni na lewo i prawo. Spokojnie, ale nieprzerwanie dopracowują do perfekcji to, co dotychczas sobie wypracowali i do czego doszli, co osiągnęli. To mi się podoba! Tak trzymać! :D
Ufff, udało się! Dobrnęliśmy do podsumowania, moi drodzy! Na koniec pozostaje mi podsumować, co jeszcze siedzi mi w głowie po zakończeniu Poznań Motor Show 2016.
Podsumowując, muszę przyznać, że z roku na rok jest coraz lepiej, więcej, ciekawiej. Podoba mi się rosnąca liczba pięknych, przyciągających wzrok hostess, zdobiących stoiska i zachęcających do rozmowy gości, choć nie ukrywam, że aby dogonić targi w Paryżu, Frankfurcie czy Genewie, jeszcze dużo bardziej musimy się postarać. Ale jestem dobrej myśli!
Nie podobał mi się, po raz kolejny, wielki nieobecny od kilku lat producent, a mianowicie Subaru! Moja ulubiona marka jako jedyna z japońskich nie pojawia się na targach z oficjalnym przedstawicielstwem, no chyba że ktoś inny przywozi na swoje stoisko auto tej marki, ale to przecież nie to samo! Tym bardziej, że przecież ostatnio w ofercie tej marki sporo się dzieje, a wkrótce będzie jeszcze więcej, z nadejściem nowej Imprezy i XV oraz ponoć jeszcze czegoś więcej.
Ale w ostatecznym rozrachunku były to chyba, jak w zeszłym roku, najlepsze targi samochodowe, na jakich byłem, i mam nadzieję, że za rok i później, nadal będę mógł tak mówić. Dużo premier, wynikających częściowo z obiftego dla motoryzacji okresu, pomysłowe stoiska, piękne kobiety, cudowne auta, ranga zaproszonych gości, sprawiają, że prechadzając się między tym wszystkim, czuję się wyjątkowo, i nie mam ochoty opuszczać tego miejsca aż do "zamknięcia bram". Ach, tylko skąd na te przyjemności znaleźć pieniądze... Bo kto z nas nie chciałby wybrać sobie własne Top 5 i zabrać je ze sobą do domu? :D Ale z drugiej strony, gdyby tak było, to czy targi dalej miałyby sens?
Odpowiedź na to pytanie zostawiam już każdemu z Was ;) Tymi rozważaniami kończę niekrótką już relację z Poznań Motor Show 2016. Dziękuję Wam bardzo za uwagę, i zapraszam do obejrzenia obszernej fotorelacji, do której linka zamieściłem poniżej.
Do następnego artykułu! Pozdrawiam, Przemo ;)


Też się wybrałem w tym roku - szkoda tylko, że w sobotę było tyle osób, że ciężko było się poruszać, nie mówiąc już o wejściu do najlepszych aut lub przejażdżce na placu Audi.
OdpowiedzUsuńPotwierdzam, w przeszłości też chodziłem w dni dla wszystkich, i miałem dokładnie te same odczucia. Dlatego właśnie zdecydowałem się w tym roku jednak kupić droższy bilet, kosztujący 100 złotych (na który trochę oszczędzałem), dla samego porównania, czy faktycznie warto.
UsuńI naprawdę muszę przyznać, że jeśli takie wydarzenie odbywa się tylko raz w roku, to zdecydowanie warto dołożyć! Aczkolwiek zawsze będę zachęcał wszystkich do wybrania się tam, niezależnie od dnia targów, no może poza niedzielą, gdzie już wielu wystawców "się pakuje" :D
Ciekawa impreza. Nie wszędzie niestety możemy być. Może za rok...
OdpowiedzUsuńCiekawa to mało powiedziane! Gorąco zachęcam, jeśli dotychczasowa tendencja się utrzyma, to przyszłoroczna edycja będzie jeszcze ciekawsza :)
UsuńJa niestety w tym roku też nie mogłem być, ale w 2017 będę na pewno!! :)
OdpowiedzUsuńNaprawdę polecam! :) jak za cenę zwykłego biletu, a szczerze mówiąc, to nawet VIP na czwartek jest dosyć tani w porównaniu z największymi tego typu targami w Europie, zdecydowanie warto! Stosunek ceny do tego, co można zobaczyć, dotknąć i do czego wsiąść, jest świetny! :D
Usuń