poniedziałek, 16 marca 2015

Współczesne Top 50



NUMER 43: Chevrolet Corvette ZR1 (2009)

 

Oto kolejna pozycja moim zdaniem obowiązkowa dla fanów czterech kółek. Corvette były zawsze idealnym przykładem tego, co amerykanie cenią sobie w motoryzacji najbardziej: wielkie i paliwożerne silniki (oczywiście sztandar stanowią tu V-ósemki), muskularne i szokujące rozmiarami nadwozia oraz w przypadku aut sportowych swojego rodzaju dzikość, którą opanować w 100% umieją tylko doświadczeni, zręczni kierowcy. Owa dzikość była skutkiem nieskomplikowanych, prostych i często przestarzałych konstrukcji zawieszenia, zbyt dużej masy auta, a także niezbyt skutecznych hamulców. W połączeniu z niedźwiedzią wręcz mocą i siłą napędu bardzo trudno było osiągnąć lmit możliwości samochodu. W efekcie wszyscy dobrze znamy opinię, że amerykańskie samochody najlepiej sprawdzają się na prostej i na bardzo długich łukach. Mają niesamowite zdolności rozpędzania się i osiągania wysokich prędkości maksymalnych, ale to właściwie wszystko, na co je stać. Ostre zakręty i ostre hamowania do nich - tutaj nie polecam ;)



Ale model ZR1 z roku modelowego 2009 wprowadził do tej definicji sporo zamieszania, z kilku powodów. Przede wszystkim dużo popracowano nad podwoziem, co pozwoliło lepiej wykorzystać potencjał silnika i 6-biegowej ręcznej skrzyni o zmodyfikowanych przełożeniach. Po drugie, wreszcie zamontowano bardzo skuteczne w działaniu, duże i solidne hamulce, co od razu da się wyczuć już po niedługiej przejażdżce.



Kolejny powód to szerokie zastosowanie włókien węglowych, co znacznie obniżyło masę modelu, do rozsądnych, choć nadal nie rekordowych 1519 kg. Zatem szósta generacja słynnego amerykańskiego superauta, której ostateczną wersją jest właśnie ZR1, stanowiła swojego rodzaju przełom, wprowadzając sagę pełną gębą w XXI wiek. Obecne, siódme pokolenie dzięki temu miało szansę przejść dalsze metamorfozy i wreszcie stać się godnym pod wieloma względami rywalem dla europejskich propozycji.


Tylne opony mają pokaźną szerokość, gdyż mają za zadanie przenieść potężną moc ponad 600 koni mechanicznych.

Ale pozostańmy przy generacji nr 6, przy modelu ZR1. Jakie mocne strony ma ów model? Poza wymienionymi wyżej ulepszeniami, clou programu to całkiem nowy 6,2 litrowy doładowany potwór V-8, o oznaczeniu LS9, generujący 620 KM i zwalające z nóg 823 Nm. To daje około 100 koni mechanicznych wyciśniętych z litra pojemności. Mamy tu klasyczny układ: silnik z przodu + napęd na tył. No i niemniej ważne kryterium: cena. W porównaniu do oponentów kosztuje kilka (!) razy mniej. Może i nie można go już dalej doposażać (w opcji tylko chromowane felgi i pakiet luksusowy), nie jest tak wyrafinowany, ale jak za prędkość maksymalną 330 km/h i przyspieszenie do setki w 3,4 sekundy, cena ponad 100 000 dolarów jest naprawdę atrakcyjna i sensowna. :)

Oto jeden z najpotężniejszych "agregatów" w motoryzacji :)



Nadwozie wyróżnia się typowymi dla sagi Corvette akcentami. Długa maska i przycięty tył, zachodząca na boki zaokrąglona tylna szyba, pionowe klamki, charakterystyczne wgłębienie przebiegające przez dach, a także wybrzuszenia na masce dodające wrażenia muskularności i aerodynamiki. Tu i ówdzie dodano wloty, karoseria otrzymała też mały spojler na końcu i niższe zewnętrzne progi. Całość wygląda spójnie i ładnie.


Jeszcze trochę o wnętrzu. Zastosowano tu przeciętnej jakości materiały, odstające od czołówki superaut,w wyposażeniu próżno szukać zaawansowanych technologii czy najnowocześniejszych komputerów pokładowych, stąd niska cena. Ale miejsca dla dwóch osób z rozsądnymi bagażami ze spokojem wystarczy, kokpit nie sprawi problemów w obsłudze, dźwignia zmiany biegów jest umieszczona blisko ręki kierowcy. Konsola centralna "otula" kierującego i pasażera, zrezygnowano tu z tylnej kanapy, na czym zyskał bagażnik. Zestaw zegarów jest prosty i czytelny, "czerwona kreska" na obrotomierzu zaczyna się od 6500 obrotów na minutę, a prędkościomierz został wyskalowany do 355 km/h, całkiem zacnie :D

Zegary są wyskalowane w milach na godzinę.



Niestety, jeśli macie zamiar go kupić, to macie dwie opcje: albo poszukać na rynku używanych egzemplarzy, albo przy zasobniejszych funduszach poczekać na nowego, jeszcze niezapowiedzianego następcę ZR1. Myslę, że ewentualny debiut powinien nastąpić w przeciągu nalbliższych 2 lat. W każdym razie, zdecydowanie polecam tytułowy model z roczników obecnych, za niewielkie pieniądze dostarczy Wam mnóstwo niezapomnianych wrażeń w starym stylu, ale z domieszką nowoczesności ;D



Źródło: Corvette ZR1 2009 .





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz