niedziela, 30 listopada 2014

Współczesne Top 50

Dziś rozpoczynam ranking Top 50 czyli listę 52 (nie dałem rady zredukować do 50) współczesnych modeli, które uważam za najlepsze, najładniejsze, najszybsze oraz najbardziej pociągające i charyzmatyczne.

Zestawienie będzie dosyć przekrojowe, od miejskich spryciarzy przez luksusowe limuzyny aż po pełnokrwiste maszyny rodem z torów wyścigowych. Jak zapewne się domyślacie, zacznę od ostatniej, 52 pozycji (co wcale nie znaczy że słabej i niewartej uwagi) a skończę prawdziwymi "brylantami światowego rynku motoryzacyjnego". Dobierając poszczególne auta do zestawienia absolutnie najważniejsze było dla mnie, aby każdy z nich miał cechy charakterystyczne, albo nawet posiadał duszę, czyli to coś, czego nie da się opisać, ale co czuje się od serca.

Już bez dłuższych wstępów prezentuję Wam pierwszego z 52 wyróżnionych przeze mnie wozów:

NUMER 52: Suzuki Swift Sport

Znalazł się on na mojej liście, ponieważ nawiązuje w wielu aspektach do najlepszych wartości, jakimi odznaczały się dawne usportowione modele za rozsądną cenę. Po pierwsze, były proste i szczere w przekazywaniu emocji, przez co rozumiem precyzyjny układ kierowniczy i dobre wyczucie limitu przyczepności na zakrętach lub ewentualnego zarzucania tyłu przy agresywniejszych manewrach. Po drugie, ich wygląd nie był przesadnie krzykliwy, ale zdradzał szczegółami większy potencjał drzemiący w zawieszeniu i pod maską. Wreszcie po trzecie i chyba najważniejsze, WOLNOSSĄCY silnik i NISKA masa, co łącznie daje dużą dawkę frajdy za kwoty akceptowalne dla portfela. Dziś producenci w większości stosują już tylko jednostki doładowane o mniejszej pojemności, które jednak nie dają takiej kontroli nad dozowaniem gazu, niż ma to miejsce w ich bliźniaczych konstrukcjach pozbawionych tej technologii. Z tego względu Swift jest zatem raczej wyjątkiem w tej klasie aut jeśli chodzi o napęd.



Wracając do Swifta Sport, pod jego maską pracuje silnik o pojemności 1,6 litra i mocy 136 koni mechanicznych. Może nie są to wartości wzbudzające szacunku wśród znajomych, ale gdy dodać do tego masę 1030 kg, wyłania nam się całkiem ciekawy pojazd o niebanalnym wyglądzie. Prezentowana generacja już nie jest oferowana, obecna generacja korzysta niestety już także z doładowanego silnika. Zatem jeśli wolimy auto w typie bardziej "old school", poszukajmy zadbanego kilkuletniego Swifta Sport na rynku aut używanych. Warto mieć na uwadze, że dziś producentami rządzi obsesja ładowania do aut wszystkich systemów wspomagających kierowcę. A w hot-hatchach, które mają po 150-200 koni mechanicznych, czy nawet u ich słabszych braci, zwanych warm-hatchami niekoniecznie są one aż tak potrzebne dla radości z jazdy. Nie dość że dodają zbędne kilogramy do masy auta, to narzucają, na ile mamy możliwość poszaleć (raczej średnio).


Jeśli ktoś pragnie jednak wiekszej mocy w tak małym autku, to nie ma ku temu przeszkód. Japońskie silniki są dobrze przystosowane i odpowiednio solidne, by znieść niezłej klasy tuning. Gdy pogrzebiemy pod maską tego Suzuki, 200 koni mechanicznych jest realną wartością, a to już daje dużo skuteczniejszą broń w mieście, i na podmiejskich wirażach.

 
Parę słów o wyglądzie. Osobiście bardzo przypadł mi do gustu jego design, przywołujący na myśl małą i zwinną rajdówkę. Ma w sobie zadziorność, ale jednocześnie nie afiszuje się przesadzonym zewnętrznym tuningiem i spojlerami.

W środku odnajdziemy solidnie i bardzo porządnie zmontowany kokpit. Jego plusem jest prostota obsługi, jak to przystało na konstrukcje japońskie. Klasyczne zegary, ręczna 6 biegowa skrzynia biegów i niezłe wyposażenie, czego chcieć więcej? :)

Źródło zdjęć <---- Netcarshow.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz