Witajcie w części drugiej mojej listy!
Dzisiaj zaserwuję Wam już wyłącznie same najciekawsze propozycje na niebanalne i ekscytujące auta, które dobrze sprawdzą się w roli aut rodzinnych. Zapraszam Was po raz kolejny do skromnych progów mojego bloga, mam nadzieję, że zaciekawię Was poniższym artykułem. Zaczynamy!
8. Ford Focus ST Wagon
A zaczynamy od Forda Focusa! Słaby początek? Nie sądzę! Żeby
nie było, to nie jest zwykły Focus "w kombiaku", tylko wersja ST z
silnikiem 2,3 litra i mocy 280KM, który wydobywa z siebie bardziej
donośne brzmienie w porównaniu do słabszych braci z gamy. Do tego
całkiem agresywny zewnętrzny pakiet stylistyczny (uwielbiam podwójne
końcówki wydechu!), i większe felgi o fajnym wzorze wraz ze sportowymi
oponami.
Ta wersja jest dobrym kompromisem dla osób chcących hot-hatcha, ale potrzebujących większego bagażnika. W środku w oczy rzucają się fotele kubełkowe marki Recaro i mięsista, zachęcająca do szaleństw kierownica. Auto jest też niżej zawieszone. Sprint do setki zajmuje mniej niż 6 s. Wybierając wersję benzynową będziecie mogli zdecydować się na dodatkowy
zestaw o nazwie Performance Pack. W jego skład wchodzą czerwone zaciski hamulców (bo niby czemu nie?),
system Launch Control (funkcja wspomagająca szybki start).
To
nie koniec. Kolejne ciekawostki to funkcja rev-match (elektroniczne
dopasowanie obrotów po zmianie biegu) oraz aktywne zawieszenie
Continuously Controlled Damping (nieustannie dostosowuje twardość do
stylu jazdy kierowcy). Jak zatem widzicie, ten Focus jest jak
Doctor Jekyll i Mr Hyde. Na co dzień służy za spokojne i wygodne
wozidło, a w weekendy i na ciekawych krętych trasach budzi się w nim
drugie oblicze, dając dużo frajdy wszystkim pasażerom na pokładzie.
9. Jaguar XF Sportbrake
Moi drodzy, przecież w artykule z pazurem w nazwie nie mógłbym pominąć marki Jaguar! Uwielbiam tę markę, i jednocześnie ubolewam, że nawet gdy od dobrych kilku lat produkują bardzo konkurencyjne samochody, klienci w większości uparcie wybierają marki niemieckie, czy też japońskie.
Uwielbiam tę markę za styl, charakter zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. Ten producent ma za sobą pokaźne dziedzictwo. Wyprodukował niejeden model będący najszybszym z oferowanych kiedyś samochodów w ruchu drogowym. Dla mnie posiadanie auta tej marki to sposób na wyróżnienie się z tłumu, powód do dumy, i możliwość raczenia oczu karoserią rzadko widzianą nawet w dużych aglomeracjach, na podziemnych parkingach. Produkuje luksusowe auta, dobrze wyposażone, z mocarnymi silnikami, a poza modelem E-Pace (przedni napęd) wszystkie modele w gamie są tylnonapędowe (za dopłatą lub w droższych wersjach jest 4x4).
Na zdjęciach widzicie model XF w odmianie kombi o przydomku "Sportbrake". Piękne i drapieżne kombi klasy premium. Wnętrze jednak nie zostało przeniesione z XIX wieku i podąża za trendami. Mamy tu ekrany, obsługę dotykową, łączność ze smartfonem, itd. O ile podniesione modele Jaguara nie do końca uważam za piękne, zdaję sobie sprawę, że to ich sprzedaż daje firmie kokosy i pozwala jej nadal oferować klasycznie piękne konstrukcje. Bardzo starają się wybić na tym trudnym dziś rynku motoryzacyjnym, a my motomaniacy bardzo byśmy sobie tego życzyli.
Moi drodzy, przecież w artykule z pazurem w nazwie nie mógłbym pominąć marki Jaguar! Uwielbiam tę markę, i jednocześnie ubolewam, że nawet gdy od dobrych kilku lat produkują bardzo konkurencyjne samochody, klienci w większości uparcie wybierają marki niemieckie, czy też japońskie.
Uwielbiam tę markę za styl, charakter zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. Ten producent ma za sobą pokaźne dziedzictwo. Wyprodukował niejeden model będący najszybszym z oferowanych kiedyś samochodów w ruchu drogowym. Dla mnie posiadanie auta tej marki to sposób na wyróżnienie się z tłumu, powód do dumy, i możliwość raczenia oczu karoserią rzadko widzianą nawet w dużych aglomeracjach, na podziemnych parkingach. Produkuje luksusowe auta, dobrze wyposażone, z mocarnymi silnikami, a poza modelem E-Pace (przedni napęd) wszystkie modele w gamie są tylnonapędowe (za dopłatą lub w droższych wersjach jest 4x4).
Na zdjęciach widzicie model XF w odmianie kombi o przydomku "Sportbrake". Piękne i drapieżne kombi klasy premium. Wnętrze jednak nie zostało przeniesione z XIX wieku i podąża za trendami. Mamy tu ekrany, obsługę dotykową, łączność ze smartfonem, itd. O ile podniesione modele Jaguara nie do końca uważam za piękne, zdaję sobie sprawę, że to ich sprzedaż daje firmie kokosy i pozwala jej nadal oferować klasycznie piękne konstrukcje. Bardzo starają się wybić na tym trudnym dziś rynku motoryzacyjnym, a my motomaniacy bardzo byśmy sobie tego życzyli.
10. Dodge Charger SRT Hellcat
To jeden z tzw. dinozaurów motoryzacji, odświeżany od wielu lat, i zaopatrywany w coraz to mocniejsze silniki, Prezentowana odmiana Hellcat ma doładowane V8 o poj.6,2 litra. Legitymuje się mocą... 700 koni mechanicznych! Tu już chyba mamy do czynienia z istnym ultimatum w kwestii mocy w rodzinnym wozie. Maksymalna prędkość wynosi prawie 330 km/h!
A w kwestii mechaniki? Jak wspomniałem jest to dinozaur. Platforma, wykończenie, wyposażenie, prowadzenie wołają już czasem o pomstę do nieba, błagając o nową generację modelu, usprawnioną na miarę dzisiejszych wyśrubowanych standardów. Ale co tam! Z taką mocą, brzmieniem, wyglądem rasowego muscle-cara, i zadziwiająco konkurencyjną ceną kto by się przejmował kilkoma niedoróbkami. Cytując Jeremy'ego Clarksona: SPEED and POWER!
Można nim palić gumę nawet na 3, czy 4 biegu, a na deszczu nie próbujcie wciskać gazu nawet do połowy, bo tył bardzo lubi polatać bokami! To auto jest dzikie, budzi respekt w lusterku, brzmi jak burza z piorunami, i nie tylko u mnie powoduje ślinotok na myśl jazdy nim. Nie zapominajmy jednak, że zasadniczo to sporej wielkości limuzyna, którą jak każdą inną zawieziemy dzieci do szkoły, pojedziemy na zakupy, czy na wspólny wyjazd za miasto. Gdyby tylko dało się wynająć pas lotniska do zaznania pełnej mocy na dłuuuugiej prostej.
Motoryzacja jest taka piękna! :)
To jeden z tzw. dinozaurów motoryzacji, odświeżany od wielu lat, i zaopatrywany w coraz to mocniejsze silniki, Prezentowana odmiana Hellcat ma doładowane V8 o poj.6,2 litra. Legitymuje się mocą... 700 koni mechanicznych! Tu już chyba mamy do czynienia z istnym ultimatum w kwestii mocy w rodzinnym wozie. Maksymalna prędkość wynosi prawie 330 km/h!
A w kwestii mechaniki? Jak wspomniałem jest to dinozaur. Platforma, wykończenie, wyposażenie, prowadzenie wołają już czasem o pomstę do nieba, błagając o nową generację modelu, usprawnioną na miarę dzisiejszych wyśrubowanych standardów. Ale co tam! Z taką mocą, brzmieniem, wyglądem rasowego muscle-cara, i zadziwiająco konkurencyjną ceną kto by się przejmował kilkoma niedoróbkami. Cytując Jeremy'ego Clarksona: SPEED and POWER!
Można nim palić gumę nawet na 3, czy 4 biegu, a na deszczu nie próbujcie wciskać gazu nawet do połowy, bo tył bardzo lubi polatać bokami! To auto jest dzikie, budzi respekt w lusterku, brzmi jak burza z piorunami, i nie tylko u mnie powoduje ślinotok na myśl jazdy nim. Nie zapominajmy jednak, że zasadniczo to sporej wielkości limuzyna, którą jak każdą inną zawieziemy dzieci do szkoły, pojedziemy na zakupy, czy na wspólny wyjazd za miasto. Gdyby tylko dało się wynająć pas lotniska do zaznania pełnej mocy na dłuuuugiej prostej.
Motoryzacja jest taka piękna! :)
11. Range Rover Sport SVR
Chyba nie sądziliście, że potraktuję temat aut rodzinnych tak sztampowo i bez polotu? Teraz dopiero wchodzimy w najciekawsze rejony! Przechodząc do bohatera na pozycji 11, ten samochód jest prawie do wszystkiego! Sam Range Rover jest jednym z synonimów dzielnego auta terenowego. Wersja Sport dokłada świetny wygląd i dużo miejsca wewnątrz, a dopisek SVR sprawia, że pod maską mamy mocarny silnik V8, montowany też w najmocniejszych Jaguarach.
Wiem że poprzedniego Hellcata już trudno przebić mocą, ale tutaj za to mamy do czynienia z najnowszymi technologiami. Jest to oczywiście kolejny SUV, takie czasy. Dziś auta rodzinne to coraz częściej SUV-y, coraz częściej jednocześnie wybiera się marki klasy premium. Mnie osobiście zdecydowanie przekonuje wygląd SVR-a, jest agresywny, ma groźnie patrzące światła przednie, a z tyłu cztery końcówki wydechu.
Poza tym bryła jako całość ma to coś, Land Rover zdołał zaprojektować SUV-a którego trudno pomylić z innymi. Podobnie jak Jaguara, także Land Rovera (Range Rovera tym bardziej) lubię i szanuję. Dopóki w okolicy nie znajdzie się Dodge Charger, ten model Range'a będzie rządził w kwestii zapewnienia odpowiednio donośnej akustyki otoczenia. Uważajcie, by nie zbudzić sąsiadów podczas wyjazdu do pracy, przy odpalaniu lubi zaryczeć! ;)
Chyba nie sądziliście, że potraktuję temat aut rodzinnych tak sztampowo i bez polotu? Teraz dopiero wchodzimy w najciekawsze rejony! Przechodząc do bohatera na pozycji 11, ten samochód jest prawie do wszystkiego! Sam Range Rover jest jednym z synonimów dzielnego auta terenowego. Wersja Sport dokłada świetny wygląd i dużo miejsca wewnątrz, a dopisek SVR sprawia, że pod maską mamy mocarny silnik V8, montowany też w najmocniejszych Jaguarach.
Wiem że poprzedniego Hellcata już trudno przebić mocą, ale tutaj za to mamy do czynienia z najnowszymi technologiami. Jest to oczywiście kolejny SUV, takie czasy. Dziś auta rodzinne to coraz częściej SUV-y, coraz częściej jednocześnie wybiera się marki klasy premium. Mnie osobiście zdecydowanie przekonuje wygląd SVR-a, jest agresywny, ma groźnie patrzące światła przednie, a z tyłu cztery końcówki wydechu.
Poza tym bryła jako całość ma to coś, Land Rover zdołał zaprojektować SUV-a którego trudno pomylić z innymi. Podobnie jak Jaguara, także Land Rovera (Range Rovera tym bardziej) lubię i szanuję. Dopóki w okolicy nie znajdzie się Dodge Charger, ten model Range'a będzie rządził w kwestii zapewnienia odpowiednio donośnej akustyki otoczenia. Uważajcie, by nie zbudzić sąsiadów podczas wyjazdu do pracy, przy odpalaniu lubi zaryczeć! ;)
12. Maserati Levante
Ostatnie pozycje zostawiłem Wam na deser. A co jeśli zawsze pragnęliście auta jeszcze półkę wyżej od premium? Coś elitarnego, rzadko spotykanego, od którego aż czuć zapach wyjątkowości i prestiżu?
Maserati jest zdecydowanie jedną z marek spełniających kryteria. Ale co, gdy macie rodzinę, i mnóstwo bagaży na wyjazd? Inżynierowie Maserati o tym pomyśleli, i oto jest! Pierwsza terenówka spod znaku trójzębu!
Nazywa się Levante, i jest odpowiedzią na Range Rovera, Porsche Cayenne, Bentleya Bentaygę, BMW X6 (paskudztwo!), i jeszcze innych rywali. SUV-y schodzą jak ciepłe bułeczki, zatem i włosi przystąpili do gry, by wyciąć swój kawałek rynku. Levante ma pewne cechy charakterystyczne dla tej marki. Duży przedni wlot powietrza z logo, potrójne skrzela za przednimi kołami, płynne linie nadwozia bez ostrych kantów, logo Maserati na tylnym słupku dachowym, i zaoblony tył tworzą interesujący design całości.
W ofercie Levante znajdziemy silniki V6 i V8, o mocach od 350 do 600 koni mechanicznych. Najmocniejsza wersja osiąga 100km/h w 4 sekundy, i pomknie nawet 300km/h. Osiągi są zatem wyborne, i adekwatne do tego, co obiecuje wygląd auta i charyzma marki. Jeśli pragniecie Maserati w wydaniu familijnym, ale jednak Levante jest za duży, nie martwcie się. Już niedługo do oferty marki trafi drugi SUV, o bardziej kompaktowych wymiarach. I znając obecne realia rynku, doczekamy się wersji z napędem hybrydowym, i czysto elektrycznym.
Ostatnie pozycje zostawiłem Wam na deser. A co jeśli zawsze pragnęliście auta jeszcze półkę wyżej od premium? Coś elitarnego, rzadko spotykanego, od którego aż czuć zapach wyjątkowości i prestiżu?
Maserati jest zdecydowanie jedną z marek spełniających kryteria. Ale co, gdy macie rodzinę, i mnóstwo bagaży na wyjazd? Inżynierowie Maserati o tym pomyśleli, i oto jest! Pierwsza terenówka spod znaku trójzębu!
Nazywa się Levante, i jest odpowiedzią na Range Rovera, Porsche Cayenne, Bentleya Bentaygę, BMW X6 (paskudztwo!), i jeszcze innych rywali. SUV-y schodzą jak ciepłe bułeczki, zatem i włosi przystąpili do gry, by wyciąć swój kawałek rynku. Levante ma pewne cechy charakterystyczne dla tej marki. Duży przedni wlot powietrza z logo, potrójne skrzela za przednimi kołami, płynne linie nadwozia bez ostrych kantów, logo Maserati na tylnym słupku dachowym, i zaoblony tył tworzą interesujący design całości.
W ofercie Levante znajdziemy silniki V6 i V8, o mocach od 350 do 600 koni mechanicznych. Najmocniejsza wersja osiąga 100km/h w 4 sekundy, i pomknie nawet 300km/h. Osiągi są zatem wyborne, i adekwatne do tego, co obiecuje wygląd auta i charyzma marki. Jeśli pragniecie Maserati w wydaniu familijnym, ale jednak Levante jest za duży, nie martwcie się. Już niedługo do oferty marki trafi drugi SUV, o bardziej kompaktowych wymiarach. I znając obecne realia rynku, doczekamy się wersji z napędem hybrydowym, i czysto elektrycznym.
13. Lamborghini Urus
Po przeczytaniu pozycji nr 13 pewnie pomyśleliście: No jasne, Lambo na co dzień, chyba postradałeś zmysły! Rozumiem Waszą pierwszą reakcję, ale pozwólcie mi wyjaśnić mój punkt widzenia.
Co jeśli jesteśmy już właścicielem np. Lamborghini Aventadora czy Huracana? Przecież kochamy ich stare, ale jare silniki V10 i V12, ostro narysowane nadwozia, i koszmarną użyteczność na co dzień, połączoną z tragiczną widocznością przy manewrach na ulicach miast! Teraz już nie musicie się martwić, ponieważ do gry wkroczył pierwszy współczesny SUV od marki z wierzgającym bykiem (w przeszłości był już pierwszy, noszący nazwę LM002, produkowany w latach 1986-1993).
Ma czworo drzwi, sporej wielkości bagażnik, zaskakująco wygodne zawieszenie, i technicznie jest oparty na Porsche Cayenne. Zapożyczył od niego silnik V8, podwozie, oraz część pozostałej techniki.
Nie znaczy to jednak, że jest dla niego bratem bliźniakiem! Jest mocniejszy, wygląda o niebo lepiej, i dostępny jest z oczojebnymi barwami nadwozia, na co właściciele Porsche bardzo rzadko się decydują.
Bardzo podoba mi się to zestawienie! Perfekcyjnie dopracowana technologia z Zuffenhausen, nadwozie narysowane przez włoskich stylistów, powalający dźwięk V-ósemki (podrasowany przez hodowców byków), i cały zestaw nowoczesnej technologii, sprawiającej, że wewnątrz mamy masę gadżetów do zabawy podczas jazdy na drodze, na torze, czy w terenie (jeśli akurat ktoś się odważy).
Dzięki dobrodziejstwom wspomnianej technologii auto jest też zmiennocieplne. Urus pozwala na wybór spośród sześciu trybów jazdy: Strada, Sport, Corsa (tor wyścigowy), Terra, Sabia (piasek) i Neve (śnieg). Gdy jedziemy rano do pracy, czy na zakupy, jest wygodne, ciche, i wspomaga kierowcę w ruchu ulicznym. A gdy już wpadnie weekend albo wakacje, ustawiamy opcję Sport, lub Corsa, i auto zmienia charakter o 180 stopni. Zaczyna wulgarnie ryczeć, staje się twardy w prowadzeniu, a wszyscy w otoczeniu otwierają oczy ze zdumienia, co to za bryka przejeżdża obok nich.
Jak dla mnie, to jest dopiero uniwersalność!
14. Porsche Taycan Turbo S
A co jeśli jesteście nastawieni proekologicznie, i nie chcecie już staromodnego napędu spalinowego? Pomyślałem także i o tych z Was, i mam parę ciekawych propozycji, które sprawdzą się w roli ekscytujących aut rodzinnych :)
Ale co to za model? Jeśli nie słyszeliście jeszcze tej nazwy, to spokojnie, już spieszę wyjaśnić.
Otóż mamy tu pierwszy w pełni elektryczny model od marki Porsche. Nie myślcie jednak, że jest to elektryk pokroju Nissana Leaf, czy BMW i3. W końcu marka z Zuffenhausen zobowiązuje do zaoferowania odpowiednio wyśrubowanych osiągów, nie zapominając jednocześnie o choćby minimalnym poziomie użyteczności.
Czym więc jest Taycan? W skrócie, to sportowo stylizowana limuzyna, o rozmiar mniejsza od znanej już od dobrych paru lat Panamery (która dla mnie wciąż jest brzydka, choć poczyniono już w tej kwestii spore postępy). Muszę przyznać, że Taycan robi lepsze wrażenie wizualne, jest bardziej przyczajony, i nie przeraża tak rozmiarem. Z zewnątrz nie zdradza, z jak mocarnym autem mamy do czynienia.
Co więc mamy pod maską? Chwila... przecież to elektryk, więc cała technika jest upakowana pod pasażerami auta. W każdym razie, dane techniczne robią wrażenie: Taycan Turbo dysponuje mocą 625 KM, a do setki przyspiesza w zaledwie 3,2 sekundy. Najmocniejszy w gamie wariant o oznaczeniu Turbo S
przy procedurze startu generuje moc do 761 KM (bazowo również 625KM), a
maksymalny moment obrotowy to abstrakcyjne 1050 Nm. Pierwsza setka po
uruchomieniu procedury startu pojawia się na wirtualnych zegarach już po
upływie 2,8 sekundy!
To jakieś szaleństwo! Przecież ten samochód może zabrać na pokład 4 pasażerów i dość sporo bagażu!
Dla pełnego obrazu auta przedstawiam też garść praktycznych z punktu widzenia aut rodzinnych informacji. Zasięg Taycana Turbo to od 381 km do 451 km, a Porsche Taycan Turbo S przejedzie na pełnych bateriach od 388 do 412 km.
Bagażniki – z przodu 81 litrów, z tyłu 366 litrów.
Osobiście chętnie bym się nim przejechał, ale czy chciałbym go posiadać? Hmm.... tę decyzję zostawiam już Wam ;)
15. Tesla Model 3
A jednak! Chyba nie sądziliście, że proponując auta elektryczne, nie wspomnę o choćby jednym z produktów Elona Muska, który wkroczył w świat aut elektrycznych niczym dzik w żołędzie?
A zatem przedstawiam Wam "Model 3", i nie mylcie go z BMW serii 3 (swoją drogą chyba Elon chciał dać BMW prztyczka w nos tą nazwą). Jest to najbardziej przystępny cenowo samochód z fabryki Tesli, co jednak nie oznacza nudy czy bezpłciowego charakteru!
Owa przystępność cenowa rzecz jasna nie oznacza poziomu Renault Clio czy Skody Octavii, ale jak na produkt Tesli nie jest źle. Producent podał niedawno oficjalny cennik w Polsce, przedstawia się on następująco:
- Standard Range Plus - od 195 490 zł,
- Long Range - od 235 490 zł,
- Performance - od 260 490 zł,
Już najtańszy zapewni nam sporo wrażeń z jazdy - do 100 km/h Model 3 wystartuje w 5,6 sekundy, a maksymalnie pomknie całkiem rozsądne 225 km/h. Zasięg wynosi niezłe 409 km. Aha, czy wspomniałem już może, że podstawowa wersja jest tylnonapędowa? Na śliskiej nawierzchni powinno być ciekawie przy gazie wciśniętym w podłogę :)
Topowa wersja oznacza już napęd na wszystkie 4 koła, tylko 3,4 sekundy do setki, i robiące wrażenie 530 km zasięgu na jednym ładowaniu. W moim przekonaniu w cenie około 260 000 złotych nie uświadczycie tak zrywnego, uniwersalnego, i dającego mnóstwo emocji pojazdu (choć bez dźwięku ukochanej "spalinówki" są to już innego rodzaju emocje).
Wnętrze jest minimalistyczne, ale dzięki wielkiemu ekranowi nie będzie nam się nudziło. System multimedialny ma mnóstwo bajerów uprzyjemniających jazdę czy postój w korku, a także wysoką rozdzielczość, i zadowalającą szybkość reakcji na dotyk.
A wiecie, co jeszcze jest fajne w tym aucie? Że uciekamy od mainstreamu, możemy pochwalić się autem modnym ostatnio w świecie pełnym paneli słonecznych i elektrowni wiatrowych. Do tego w wielu krajach możemy liczyć na ulgi, zwolnienia, i przywileje podczas jazdy i eksploatacji samochodu.
Zaskakująco rozsądne zakończenie zestawienia, prawda?
Rzecz jasna na rynku jest jeszcze sporo ekscytujących propozycji dla rodziny (zwłaszcza dla kierowcy), jednak moim zdaniem wymieniona piętnastka ma w sobie coś unikalnego, każdy z kandydatów czymś się wyróżnia ponad inne. Jednak kto wie, może już wkrótce przygotuję dla Was trzecią część cyklu "Aut rodzinnych z pazurem"?
Do zobaczenia w następnym artykule ;)
Źródła zdjęć: NetCarShow.com
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz